9 Rozdział
Oczami Justina:
-Hahahahah -Cody wybuchnął niekontrolowanym śmiechem, a ja się skrzywiłem.
-Co cię tak bawi? -zapytałem i założyłem ręce na piersi -Ona nie chce mnie już widzieć! -Krzyknąłem.
-Bo....Ty....-Nie mógł nic powiedzieć przez napad śmiechu.
-Wyduś z siebie! -Uniosłem się, a ten się uspokoił.
-Ty się w niej zakochałeś -powiedział i uniósł brwi. Wytrzeszczyłem oczy. Tego to się nie spodziewałem. A co jak Cody ma racje? Co jeśli to prawda? Jeżeli coś do niej czuję? Przyznam, że od pewnego czasu dzieję się ze mną coś dziwnego, coś nowego. Nigdy tego nie czułem. Na widok Seleny moje serce bije znacznie szybciej, pocą mi się ręce i ciągle o niej myślę. Ja się chyba....... -Halo jesteś? -Cody wymachiwał ręką przed moimi oczami. Pokręciłem głową, aby się otrząsnąć i wbiłem w niego wzrok. -Wszystko w porządku?
-Tak -powiedziałem pewnie. -Zamyśliłem się.
-O Selenie? -zapytał z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
-Nie przeginaj. Mam zadanie do wykonania i nie mam czasu na jakieś amorki. Ja się nie zakochuje. - Powiedziałem oczywiście. Kumpel najwidoczniej chciał coś powiedzieć bo otworzył usta, lecz przerwał mu dzwonek informujący o lekcji. Wstałem z ławki na której siedziałem, pożegnałem się i wróciłem do szkoły. Wbiegłem na 3 piętro gdzie właśnie miałem historię i wszedłem do klasy, chyba pierwszy raz punktualnie. Rozejrzałem się w poszukiwaniu wolnego miejsca. Znalazłem. Wychyliłem się, aby zobaczyć kto siedzi na drugim krześle......Selena. Momentalnie na mojej twarzy zagościł drobny uśmiech. Ogarnij się Bieber- usłyszałem głos w mojej głowie. Ruszyłem pewnym krokiem przed siebie i stanąłem nad Sel. Podniosła głowę i spojrzała mi w oczy.
-Czego tu szukasz? -Burknęła
-Niczego. Chciałem tylko tu usiąść. -Wskazałem wolne krzesło.
-A nie możesz gdzie indziej?
-Nieeee -przeciągnąłem -Tylko tu jest wolne. -Uświadomiłem jej, a ona westchnęła zrezygnowanie. Nic nie powiedziała tylko przesunęła swoje książki, aby zrobić mi miejsce.
Oczami Seleny:
Ciągle się na mnie patrzy, a przyznam że jest to strasznie denerwujące. Czuję jego wzrok na sobie lecz wolę się nie odwracać. Spuściłam wzrok w dół i bazgrałam coś na końcu w zeszycie. W pewnym momencie zauważyłam małą, zgniecioną karteczkę tuż obok swojej dłoni. Spojrzałam w prawo, gdzie siedział Bieber. Uśmiechnął się i wskazał na kawałek papieru. Niechętnie go rozwinęłam i przeczytałam:
Spotkajmy się po tej lekcji za szkołą, tam gdzie huśtawka. Musimy porozmawiać.
Pogniotłam kartkę i wrzuciłam ją do torby. Czy on jest poważny? Nie rozumie że nie chcę się z nim spotykać, a nawet rozmawiać? On chyba nie rozumie odmowy. Pokręciłam głową z dezaprobatą i wróciłam do bazgrania po zeszycie.
-Przyjdziesz? -usłyszałam szept. Zignorowałam go. -Przyjdziesz czy nie? -Powtórzył pytanie. -Kurwa odpowiedz! -Krzyknął, a ja drgnęłam.
-Czy ja wam nie przeszkadzam? -zapytał zdenerwowany nauczyciel. Już chciałam coś powiedzieć lecz Justin mnie wyprzedził.
-Trochę, ale proszę się tym nie przejmować -Uderzyłam sie ręką w czoło i spojrzałam na nauczyciela który był już czerwony ze złości.
-Do dyrektora! -Krzyknął i wskazał palcem na drzwi. -Oboje!- Dodał. Uderzyłam rękoma w ławkę i wstałam z miejsca, wyprzedziłam Justina i zdenerwowana opuściłam klasę. Nie obchodziło mnie czy Bieber idzie za mną, czy nie. Przez niego miałam same kłopoty.
-Poczekaj! -Usłyszałam wołanie chłopaka lecz nie zamierzałam stanąć, wręcz przeciwnie, przyśpieszyłam. - Mówię żebyś zaczekała! -Sama nie wiem dlaczego, ale stanęłam. Obróciłam się na pięcie i spojrzałam mu prosto w oczy.
-To prośba czy rozkaz? -Zapytałam z pogardą, a ten tylko wywrócił oczami.
-Chcę tylko porozmawiać.
-Nie mamy o czym. -Burknęłam.
-Owszem mamy. -Zaprotestował i złapał mnie mocno za ramię.
-Co ty robisz? -Zapytałam.
-To co trzeba było zrobić już dawno -Syknął i szarpnął mną. Wyprowadził mnie ze szkoły i zaprowadził na parking. Chciałam się mu wyrwać, lecz byłam za słaba.
-Puść mnie! -Wydarłam się, a ten się tylko uśmiechnął. Otworzył drzwi do swojego samochodu i wepchnął mnie do niego. Byłam mega przestraszona, bo nie wiedziałam do czego jest zdolny. Obszedł auto dookoła i usiadł na miejscu kierowca, trzasnął drzwiami i z piskiem opon wyjechał na drogę.
-Dokąd jedziemy? -zapytałam z ciekawości, lecz nie usłyszałam odpowiedzi. -Dokąd jedziemy! - powtórzyłam pytanie, lecz tym razem głośniej.
-Zamknij się, suko. -Syknął i przyśpieszył. Nie pytałam już o nic. Miałam dość. Byłam zmęczona tym wszystkim. Byłam zbyt słaba. W moich oczach pojawiły się łzy, jednak nie pozwoliłam im wypłynąć. Zaczęłam mrugać, ale i tak jedna pojedyncza spłynęła po moim policzku. Nie przejmowałam się tym, wbiłam swój wzrok w szybę i oglądałam widoki które mijaliśmy. Zrobiłam się senna i zasnęłam.
___________________________
Strasznie nie podoba mi się ten rozdział, sama nie wiem dlaczego. A jaka jest wasza opinia? 10 komentarzy i kolejny rozdział. Xoxo
-Do dyrektora! -Krzyknął i wskazał palcem na drzwi. -Oboje!- Dodał. Uderzyłam rękoma w ławkę i wstałam z miejsca, wyprzedziłam Justina i zdenerwowana opuściłam klasę. Nie obchodziło mnie czy Bieber idzie za mną, czy nie. Przez niego miałam same kłopoty.
-Poczekaj! -Usłyszałam wołanie chłopaka lecz nie zamierzałam stanąć, wręcz przeciwnie, przyśpieszyłam. - Mówię żebyś zaczekała! -Sama nie wiem dlaczego, ale stanęłam. Obróciłam się na pięcie i spojrzałam mu prosto w oczy.
-To prośba czy rozkaz? -Zapytałam z pogardą, a ten tylko wywrócił oczami.
-Chcę tylko porozmawiać.
-Nie mamy o czym. -Burknęłam.
-Owszem mamy. -Zaprotestował i złapał mnie mocno za ramię.
-Co ty robisz? -Zapytałam.
-To co trzeba było zrobić już dawno -Syknął i szarpnął mną. Wyprowadził mnie ze szkoły i zaprowadził na parking. Chciałam się mu wyrwać, lecz byłam za słaba.
-Puść mnie! -Wydarłam się, a ten się tylko uśmiechnął. Otworzył drzwi do swojego samochodu i wepchnął mnie do niego. Byłam mega przestraszona, bo nie wiedziałam do czego jest zdolny. Obszedł auto dookoła i usiadł na miejscu kierowca, trzasnął drzwiami i z piskiem opon wyjechał na drogę.
-Dokąd jedziemy? -zapytałam z ciekawości, lecz nie usłyszałam odpowiedzi. -Dokąd jedziemy! - powtórzyłam pytanie, lecz tym razem głośniej.
-Zamknij się, suko. -Syknął i przyśpieszył. Nie pytałam już o nic. Miałam dość. Byłam zmęczona tym wszystkim. Byłam zbyt słaba. W moich oczach pojawiły się łzy, jednak nie pozwoliłam im wypłynąć. Zaczęłam mrugać, ale i tak jedna pojedyncza spłynęła po moim policzku. Nie przejmowałam się tym, wbiłam swój wzrok w szybę i oglądałam widoki które mijaliśmy. Zrobiłam się senna i zasnęłam.
___________________________
Strasznie nie podoba mi się ten rozdział, sama nie wiem dlaczego. A jaka jest wasza opinia? 10 komentarzy i kolejny rozdział. Xoxo
dlugo czekalam:( i jest krótki ale fajny <3
OdpowiedzUsuńKrótki??? Ja przeważnie takie piszę, ale postaram się pisać dłuższe jeżeli są krótkie :D Przepraszam że długo czekaliście :(
Usuńnie "wymuszaj" komów bo niektórym osoba ie chce się komentować...
OdpowiedzUsuńJa nie wymuszam komentarzy tylko po prostu to mnie motywuje do dalszego pisania. Jeżeli ci się nie chce to nie musisz tego robić, ale są osoby które to doceniają i piszą bo to zajmuje tylko chwilę a dla mnie to coś wielkiego.
Usuńkochana.. w poprzednim rozdziale ja napisałam 7 na 10 komentarzy a jeszcze wczesniej okolo 9 więc mi nie wmawiaj że ktoś pisze komentarze :***
OdpowiedzUsuńDajcie jej spokój co?!! Chcecie pisać to piszcie a jak nie to nie. Ja sama mam bloga i wiem jak motywują komentarze więc soryy. :/
OdpowiedzUsuńkocham twojego bloga a rozdział boski jak zwykle z resztą, nie mogę się doczekać nexta :* nie przejmuj się innymi ja komentuje zawsze
OdpowiedzUsuńświetny
OdpowiedzUsuń