środa, 9 października 2013

5 Rozdział

5 Rozdział


-Nie wiedziałam, że masz jeszcze jedno auto -powiedziałam gdy wsiadłam do samochodu.
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz, shawty -Powiedział i odpalił silnik. Zapięłam pas bezpieczeństwa i oglądałam widoki za boczną szybą. Jechaliśmy dobre 10 minut w ogóle się nie odzywając. 
-Jesteśmy -powiedział Justin i zaparkował. 
-Ale gdzie? -zapytałam i otworzyłam drzwi. Byliśmy przed jakimś wielkim domem. 
-U mnie! -krzyknął i machnął rękami. Roześmiałam się i zamknęłam drzwi. -Chodź! -złapał mnie za rękę i wbiegł do środka. -Idź do salonu, a ja pójdę po picie i przekąski. -Zniknął, a ja rozejrzałam się. Poszłam przed siebie i weszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i zaczęłam stukać paznokciami w stół. Chłopaka trochę nie było, aż wreszcie wtargnął do salonu z napojami, popcornem i innymi przekąskami. 
-Tęskniłaś? -zapytał i położył wszystko na stoliku. 
-Bardzo -powiedziałam sarkastycznie, a Bieber się skrzywił. 
-Co oglądamy? -Zapytał i rozwalił się na kanapie. Wzruszyłam ramionami, a on włączył jakiś film z wypożyczalni. Oglądaliśmy jakąś nudną komedię chyba z 30 min, a już mi się znudziła. 
-Nudne? -zapytał chłopak, a ja uniosłam brwi na znak, że ,,tak''. Uśmiechnął się i przysunął bliżej mnie. Trochę się wystraszyłam. Ten wyłączył telewizor i objął mnie ramieniem. Przysunął mnie bliżej siebie, położył swoją rękę na moich plecach i zbliżał się do pocałunku. Szybko się ocknęłam i odepchnęłam go z całej siły. Od razu podniosłam się na równe nogi. 
-Co ty kurwa odpierdalasz!? -krzyknęłam. -Chciałeś się tylko do mnie dobrać. 
-Sel, nie -Powiedział gdy wstał i zaczął do mnie podchodzić. Ja się wycofałam i podbiegłam do drzwi wyjściowych. -Poczekaj! -krzyknął gdy złapałam za klamkę.
-Wiedziałam, że taki jesteś! Wiedziałam! Trzymaj się ode mnie z daleka! -Krzyknęłam i wybiegłam. 

Oczami Justina:
Chciałem wybiec za nią, lecz gdy to zrobiłem jej nie było już widać. 
-Cholera! -krzyknąłem na cały dom i trzasnąłem drzwiami. Nie rozumiałem jej. Dziewczyny zawsze same wskakiwały mi do łóżka, a ta? Za szybko chciałem to zrobić, muszę spędzić z nią więcej czasu, co mnie irytowało, bo nienawidziłem tej zdziry. Zabrałem z wieszaka kurtkę i wyszedłem z domu zamykając go.  Wyjąłem kluczyki i otworzyłem samochód, do którego wsiadłem. Odpaliłem silnik i z piskiem opon ruszyłem pod Codyego. Stanąłem na poboczu i wybrałem do niego numer.
/Rozmowa/
-Co jest Jus?
-Hej bro, jedziemy na miasto?
-Spoko. Gdzie jesteś?
-Pod twoim domem.
-Idę. -Powiedział i rozłączył się.
Schowałem telefon do kieszeni i włączyłem radio, które następnie wyłączyłem, bo nie leciało nic ciekawego.
-Siema -powiedział Cody, który wsiadł do samochodu i zapiął pas. Przybiliśmy piątkę, jak zawsze i ruszyliśmy. -Jak z Seleną?
-Szkoda gadać -wypuściłem ciężko powietrze.
-Bzyknąłeś ją?
-Co ty? Nie dała się. -Cody zrobił wielkie oczy.
-Jakaś laska odmówiła Justinowi Bieberowi? -zapytał śmiejąc się.
-Ta suka jeszcze będzie moja. Mi się nie odmawia. -Powiedziałem poważnie.
-Tylko się nie zakochaj -wybuchnął śmiechem mój przyjaciel, a ja posłałem mu wrogie spojrzenie.
-Nie jestem tobą.
-Ej, ej to było tylko raz, a poza tym, przeszło mi. -Wytłumaczył się.
-Yhyyy -przedłużyłem i zaparkowałem auto przed galerią handlową.
-Piwo? -zaproponował kumpel gdy wysiedliśmy z samochodu.
-Spoko -rzuciłem i zamknąłem auto przyciskiem na pilocie. Wjechaliśmy ruchomymi schodami na 5 piętro i weszliśmy do znanego nam baru. Każdy zamówił po piwie i usiedliśmy przy barze pijąc je. Wypiliśmy 2 piwa, zapłaciliśmy i opuściliśmy bar.
-Patrz kto tam jest -wskazał palcem na Selene. Uśmiechnąłem się i przyśpieszyliśmy tępo.
-Będzie ubaw -powiedział Cody i podeszliśmy do dziewczyny.
-Cześć skarbie -powiedziałem.
-Odwal się -syknęła.
-Ostra -skomentował cicho Cody, a ona wywróciła oczami.
-Szybko dzisiaj uciekłaś.
-Dziwisz się? -spytała zdziwiona.
-Myślałem, że się zabawimy -wyszeptałem jej do ucha.
-Źle myślałeś -rzuciła i chciała iść lecz zagrodziliśmy jej drogę. -Możecie mnie przepuścić?!
-Nie -powiedzieliśmy równo.

Oczami Seleny:
Założyłam ręce na piersi i cierpliwie czekałam, aż Justin i jego kolega puszczą mnie. Stukałam niecierpliwie nogą o beton, a on ciągle się mi przyglądali.
-Długo będziemy tu stać? -zapytałam zniecierpliwiona.
-Jak długo będziemy chcieli. -powiedział Bieber.
-Śpieszę się do domu.
-To my cię odwieziemy -Powiedział z uśmiechem chłopak.
-Niee?
-To my tu decydujemy shawty -wyszeptał Justin i złapał mnie za rękaw. Próbowałam się mu wyrwać, lecz był silniejszy. -Nie szarp się tak, bo to ci gówno da -splunął.
-To mnie puść! -krzyknęłam, lecz ten tylko się roześmiał. Szarpnęłam się bardzo mocno, z całej swojej siły i uwolniłam się z jego chwytu. Ten zrobił zaskoczoną minę, a ja dłużej nie czekając ruszyłam w długą.
-Kurwa łap ją! -krzyknął za mną Justin. Oglądnęłam się za nimi, potknęłam i upadłam. To była ostatnia rzecz którą pamiętam. Musiałam zemdleć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz