3 Rozdział
Moje przygotowania na imprezę trwało dość długo, jak zawsze. Dokończyłam robić makijaż i przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam świetnie. (Ahh ta moja skromność). Ubrałam szpilki i spojrzałam na zegarek 18:45. Czas się zbierać. Wzięłam torebkę do której wrzuciłam iPhona, kluczyki i dokumenty, wyszłam z domu i otworzyłam garaż w którym stało moje auto. Weszłam do niego i odpaliłam silnik. Z pomocą GPS dotarłam pod wskazany adres. Zaparkowałam wóz na podjeździe przed domem i wyszłam. Wszędzie rozchodziła się głośna muzyka, dziewczyny z skąpych strojach skakały w basenie, a inni stali przy barze i pili alkohol. Podeszłam do barmana i zamówiłam drinka, później następnego i następnego, a następnie kieliszek wódki. Wstałam i przeszłam się przy basenie. Wszystkie te puste i plastikowe lale obserwowały każdy mój najmniejszy ruch, tak jakby widziały we mnie jakieś zagrożenie. Wyprostowałam się i szłam dalej, aż do momentu w którym wpadłam do wody, a raczej zostałam do niej wepchnięta. Wynurzyłam się, a wszyscy patrzyli na mnie, śmiali się, a jeszcze inni nagrywali całe to zdarzenie. Zrobiłam się cała czerwona.
-Nie uważaj się za lepszą od nas. -Powiedziała jedna z blondynek z wielkimi cyckami. Zauważyłam, że ktoś próbuje przedrzeć się przez tłum stojący nad nami przy basenie.
-Odwal się od nie Caitlin! -krzyknął Bieber gdy w końcu dotarł do nas.
-Justin? Ty jej bronisz? Myślałam, że my....no..... -zająkała się.
-My? Nie ma żadnych nas! To była jednorazowa noc i nic więcej! -krzyknął do niej, a wszyscy zaczęli się z niej śmiać. Rozpłakała się i wybiegła. Wszyscy rozeszli się, a chłopak pomógł mi wyjść. Zaprowadził mnie do domu i wprowadził do jakiegoś pokoju. Bieber wszedł do jakiegoś pomieszczenia, a ja zostałam tam sama. Stałam na środku pokoju cała przemoczona i zmarznięta, telepałam się z zimna, a woda ciągle ze mnie ciekła. Przypomniała mi się ta dziewczyna, Caitlin. Szczerze? Zrobiło mi się jej żal. Została ośmieszona, upokorzona i wykorzystana. Była zabawką na jedną noc, tak powiedział Justin. Czułam do niego wstręt. Wiedziałam, że jest draniem, wiedziałam to od początku, dlatego przyrzekłam sobie, że będę go unikać. Właśnie w tym momencie wszedł do pokoju i rzucił w moją stronę bluzę, która upadła mi pod nogi.
-Załóż to -wskazał na odzież leżącą na podłodze.
-Nie, dziękuję.
-Przecież widzę, że ci zimno. -Powiedział z uśmiechem.
-Przeżyję -rzuciłam oschle i usiadłam na skraju łóżka.
-Ja pierdole, o co ci chodzi?!- krzyknął i przejechał po swoich włosach.
-O nic -rzuciłam i wbiłam wzrok w swoje buty.
-Przecież widzę! -wrzasnął tak głośno, że aż drgnęłam.
-Widocznie źle -odpowiedziałam i zauważyłam, że jest nieźle wkurzony. Szybko do mnie podszedł, popchał mnie tak abym leżała i przytrzymał mnie za nadgarstki, abym się nie podniosła.
-Kurwa dobrze ci radzę nie baw się ze mną w kotka i myszkę, tylko powiedz o co ci chodzi! -krzyknął pochylony nade mną.
-Jesteś draniem, zwykłym draniem -powiedziałam i odwróciłam głowę w bok. Dopiero potem dotarło do mnie co powiedziałam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam.
-Ty suko! Jak śmiesz tak do mnie mówić? Stanąłem po twojej stronie, broniłem cię przed tą szmatą Caitlin, a ty do mnie skaczesz?
-Nikt cię o to nie prosił -burknęłam i dostałam mocno w twarz. Moje oczy napełniły się łzami, a jedna spłynęła po moim policzku. On mnie uderzył! Odsunął się ode mnie i wyszedł z pokoju trzaskając za sobą drzwiami. Usiadłam i złapałam się za piekący policzek, który był cały czerwony. Miałam niewyparzoną buzię za którą dziś oberwałam. Wstałam z łózka i podeszłam do okna. Impreza nadal trwała, lecz nie chciałam tam wracać, nie po tym zdarzeniu. Wyglądałam strasznie, rozmazany makijaż, przemoczone ubrania i czerwony ślad dłoni na policzku. Nikt nie może mnie zobaczyć w takim stanie. Złapałam za bluzę i ubierając ją wyszłam z pokoju. Rozejrzałam się, a że nikogo nie było zbiegłam ze schodów. Założyłam kaptur na głowę i otworzyłam drzwi, wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Justina. Popatrzyłam na niego z pogardą i wybiegłam przed dom. Poszłam na podjazd i wsiadłam do swojego samochodu, wiem że byłam pod wpływem alkoholu, ale musiałam się dostać do domu, a na piechotę nie pójdę. Jechałam pomału i ostrożnie, próbowałam skupić się w pełni na drodze, lecz myśli związane z całą tą akcją z Justinem rozpraszały moją uwagę. W domu byłam o godzinie 3:00. Jeżeli rodzice są w domu to mam przechlapane, bo na pewno gdy parkowali swoje auta zauważyli, że nie ma mojego. Otworzyłam drzwi garażowe i zauważyłam samochody rodziców. Zaparkowałam swój i po cichu weszłam do domu. Starałam się nie narobić hałasu lecz z racji tego, że trochę wypiłam potknęłam się i przewróciłam coś co się rozbiło.
-Cicho -wyszeptałam sama do siebie. Usłyszałam kroki, a nagle świtało w salonie zapaliło się. Przede mną stała mama i tato.
-Selena, gdzie byłaś? -zapytała mama i założyła ręce na piersi.
-Jestem już pełnoletnia i nie muszę wam mówić dokąd idę i o której wracam.
-To powiedz nam dlaczego prowadziłaś po pijaku. -Powiedział tato, a ja wywróciłam oczami.
-To moja sprawa.
-A gdyby ci się coś stało!? -krzyknął zdenerwowany.
-Ale nie stało. -Burknęłam i weszłam na 3 piętro mojego domu gdzie znajdował się mój pokój i kilka innych gościnnych. Otworzyłam drzwi i opadłam na łóżko. Moje powieki zrobiły się ciężkie i usnęłam.
Oczami Justina:
Nawet nie mam zamiaru mówić Codyemu o tym, że ją uderzyłem. Miałem ją w dupie, nie obchodziła mnie ona, jej uczucia, ale wiedziałem, że nie przegram tego zakładu, musiałem go wygrać. Justin Bieber nie przegrywa. Musiałem się odstresować dlatego znalazłem na imprezie jakąś laskę i poszedłem z nią do łóżka.
-Załóż to -wskazał na odzież leżącą na podłodze.
-Nie, dziękuję.
-Przecież widzę, że ci zimno. -Powiedział z uśmiechem.
-Przeżyję -rzuciłam oschle i usiadłam na skraju łóżka.
-Ja pierdole, o co ci chodzi?!- krzyknął i przejechał po swoich włosach.
-O nic -rzuciłam i wbiłam wzrok w swoje buty.
-Przecież widzę! -wrzasnął tak głośno, że aż drgnęłam.
-Widocznie źle -odpowiedziałam i zauważyłam, że jest nieźle wkurzony. Szybko do mnie podszedł, popchał mnie tak abym leżała i przytrzymał mnie za nadgarstki, abym się nie podniosła.
-Kurwa dobrze ci radzę nie baw się ze mną w kotka i myszkę, tylko powiedz o co ci chodzi! -krzyknął pochylony nade mną.
-Jesteś draniem, zwykłym draniem -powiedziałam i odwróciłam głowę w bok. Dopiero potem dotarło do mnie co powiedziałam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam.
-Ty suko! Jak śmiesz tak do mnie mówić? Stanąłem po twojej stronie, broniłem cię przed tą szmatą Caitlin, a ty do mnie skaczesz?
-Nikt cię o to nie prosił -burknęłam i dostałam mocno w twarz. Moje oczy napełniły się łzami, a jedna spłynęła po moim policzku. On mnie uderzył! Odsunął się ode mnie i wyszedł z pokoju trzaskając za sobą drzwiami. Usiadłam i złapałam się za piekący policzek, który był cały czerwony. Miałam niewyparzoną buzię za którą dziś oberwałam. Wstałam z łózka i podeszłam do okna. Impreza nadal trwała, lecz nie chciałam tam wracać, nie po tym zdarzeniu. Wyglądałam strasznie, rozmazany makijaż, przemoczone ubrania i czerwony ślad dłoni na policzku. Nikt nie może mnie zobaczyć w takim stanie. Złapałam za bluzę i ubierając ją wyszłam z pokoju. Rozejrzałam się, a że nikogo nie było zbiegłam ze schodów. Założyłam kaptur na głowę i otworzyłam drzwi, wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Justina. Popatrzyłam na niego z pogardą i wybiegłam przed dom. Poszłam na podjazd i wsiadłam do swojego samochodu, wiem że byłam pod wpływem alkoholu, ale musiałam się dostać do domu, a na piechotę nie pójdę. Jechałam pomału i ostrożnie, próbowałam skupić się w pełni na drodze, lecz myśli związane z całą tą akcją z Justinem rozpraszały moją uwagę. W domu byłam o godzinie 3:00. Jeżeli rodzice są w domu to mam przechlapane, bo na pewno gdy parkowali swoje auta zauważyli, że nie ma mojego. Otworzyłam drzwi garażowe i zauważyłam samochody rodziców. Zaparkowałam swój i po cichu weszłam do domu. Starałam się nie narobić hałasu lecz z racji tego, że trochę wypiłam potknęłam się i przewróciłam coś co się rozbiło.
-Cicho -wyszeptałam sama do siebie. Usłyszałam kroki, a nagle świtało w salonie zapaliło się. Przede mną stała mama i tato.
-Selena, gdzie byłaś? -zapytała mama i założyła ręce na piersi.
-Jestem już pełnoletnia i nie muszę wam mówić dokąd idę i o której wracam.
-To powiedz nam dlaczego prowadziłaś po pijaku. -Powiedział tato, a ja wywróciłam oczami.
-To moja sprawa.
-A gdyby ci się coś stało!? -krzyknął zdenerwowany.
-Ale nie stało. -Burknęłam i weszłam na 3 piętro mojego domu gdzie znajdował się mój pokój i kilka innych gościnnych. Otworzyłam drzwi i opadłam na łóżko. Moje powieki zrobiły się ciężkie i usnęłam.
Oczami Justina:
Nawet nie mam zamiaru mówić Codyemu o tym, że ją uderzyłem. Miałem ją w dupie, nie obchodziła mnie ona, jej uczucia, ale wiedziałem, że nie przegram tego zakładu, musiałem go wygrać. Justin Bieber nie przegrywa. Musiałem się odstresować dlatego znalazłem na imprezie jakąś laskę i poszedłem z nią do łóżka.
czytam, czytam. KC :** boski
OdpowiedzUsuń