8 Rozdział
Obudziłam się rano cała zapłakana. Tak, płakałam w nocy, bo strasznie żałowałam, że się tu przeprowadziliśmy. Już miałam dość tego miasta, a w szczególności jednej osoby.....Justina Biebera. Może faktycznie na początku zaczynałam coś do niego czuć, ale to już nie aktualne. Przeciągnęłam się i zwlokłam swoje obolałe ciało z łózka. Zaścieliłam je i wybrałam ubrania z garderoby. Wzięłam je do łazienki, a sama wsunęłam się pod prysznic. Dokładnie umyłam ciało i włosy, a następnie dokładnie powycierałam każdą część swojego ciała. Założyłam czysta bieliznę i wcześniej przyszykowane ubrania. Wysuszyłam włosy, uczesałam je, umyłam zęby i zrobiłam makijaż. Wzięłąm do rąk sandały i włożyłąm je na stopy, przesunęłam do góry zamek i spojrzałam w lustro.
-OK -powiedziałam sama do siebie i wyszłam łapiąc po drodze za swoją torbę. Wrzuciłam do niej iPhona, dokumenty, portfel i swój ulubiony, truskawkowy błyszczyk. Kluczem zamknęłam dom i wsiadłam do swojego samochodu, którym wyjechałam znaną mi już drogę która prowadziła do szkoły. Miałam cichą nadzieję, że nie spotkam Justina. Zaparkowałam samochód na szkolnym parkingu i wysiadłam z niego. Włączyłam alarm i skierowałam się do wejścia.Chwyciłam za klamkę i chciałam za nią pociągnąć, lecz ktoś z drugiej strony mnie wyprzedził i dostałam drzwiami prosto w głowę. Upadłam na ziemię łapiąc się za obolałe miejsce. Spojrzałam w górę, a moim oczom ukazał się nikt inny jak Bieber.
Oczami Justina:
-Przepraszam -powiedziałem i szybko podałem jej rękę, aby pomóc jej wstać.
-Weź ty się lepiej ode mnie odwal -syknęła i wstała bez mojej pomocy.
-O co ci chodzi? -zapytałem spokojnie, starając się nie wybuchnąć.
-O nic -splunęła i weszła do budynku szkoły. Zdezorientowany całą tą sytuacją wbiegłem za nią i rozejrzałem się. Widziałem jak wchodzi po schodach więc tam się udałem, znalazłem ją pod salą 76. Stała odwrócona tyłem i czytała coś z tablicy ogłoszeń. Chwyciłem ją za ramię i odwróciłem w swoją stronę.
-Selena, musimy porozmawiać. -Powiedziałem stanowczo.
-Nie mamy o czym -próbowała odejść lecz zagrodziłem jej drogę.
-Tak, mamy. Nie możesz obwiniać mnie z powodu tego, że ktoś chciał cię zgwałcić. Przecież to wina Caitlin!- Odpowiedziałem i wyrzuciłem ręce w powietrze.
-Wiem -przytaknęła.
-To o co ci kurwa chodzi?!
-Nie krzycz do mnie.
-Przepraszam ale nie rozumiem.
-Nie rozumiesz?
-Nie -oblizałem usta i spojrzałem jej w oczu.
-Dobra to ja ci powiem. -zaczęła -Odkąd mam z tobą doczynienia, ciągle przydarzają mi się złe rzeczy! - wykrzyczała, a jej oczy zrobiły się szklane.
-Ale.....ja..... -nie mogłem nic powiedzieć. Jedna, pojedyncza łza spłynęła po jej policzku, a ona szybko ją wytarła. Przysunąłem ją do siebie i mocno przytuliłem. co mnie bardzo zdziwiło wtuliła się w mój tors i dała upust emocjom. -Schhhh -pogłaskałem ją po plecach. -Przepraszam -powiedziałem.
-To nic nie zmieni. Chce urwać z tobą kontakt. -Odsunęła się ode mnie. - Nie dzwoń do mnie, nie przychodź, nie pisz, nic, musimy o sobie zapomnieć, nie rób nic aby się ze mną kontaktować. -Powiedziała i odeszła zostawiając mnie na środku korytarza samego, oszołomionego.
Oczami Seleny:
To było takie trudne. Naprawdę bolało mnie to, że go skrzywdziłam, wydawał się być smuty całą tą akcją. Wiedziałam, że zrobiłam zrobiłam źle, ale nie mogłam postąpić inaczej, musiałam to zrobić dla własnego bezpieczeństwa. A co jest najgorsze? To, że on zaczął się mi podobać, mimo tego, że był taki......taki oschły, brutalny i bezczelny. Mam pecha do chłopaków, zawsze podobają mi się ci niewłaściwi.
___________________________
Przepraszam że trochę krótszy od poprzednich, ale tak wyszło. Dajcie 10 komci i postaram się wrzucić 9. Kocham Was. :**
-OK -powiedziałam sama do siebie i wyszłam łapiąc po drodze za swoją torbę. Wrzuciłam do niej iPhona, dokumenty, portfel i swój ulubiony, truskawkowy błyszczyk. Kluczem zamknęłam dom i wsiadłam do swojego samochodu, którym wyjechałam znaną mi już drogę która prowadziła do szkoły. Miałam cichą nadzieję, że nie spotkam Justina. Zaparkowałam samochód na szkolnym parkingu i wysiadłam z niego. Włączyłam alarm i skierowałam się do wejścia.Chwyciłam za klamkę i chciałam za nią pociągnąć, lecz ktoś z drugiej strony mnie wyprzedził i dostałam drzwiami prosto w głowę. Upadłam na ziemię łapiąc się za obolałe miejsce. Spojrzałam w górę, a moim oczom ukazał się nikt inny jak Bieber.
Oczami Justina:
-Przepraszam -powiedziałem i szybko podałem jej rękę, aby pomóc jej wstać.
-Weź ty się lepiej ode mnie odwal -syknęła i wstała bez mojej pomocy.
-O co ci chodzi? -zapytałem spokojnie, starając się nie wybuchnąć.
-O nic -splunęła i weszła do budynku szkoły. Zdezorientowany całą tą sytuacją wbiegłem za nią i rozejrzałem się. Widziałem jak wchodzi po schodach więc tam się udałem, znalazłem ją pod salą 76. Stała odwrócona tyłem i czytała coś z tablicy ogłoszeń. Chwyciłem ją za ramię i odwróciłem w swoją stronę.
-Selena, musimy porozmawiać. -Powiedziałem stanowczo.
-Nie mamy o czym -próbowała odejść lecz zagrodziłem jej drogę.
-Tak, mamy. Nie możesz obwiniać mnie z powodu tego, że ktoś chciał cię zgwałcić. Przecież to wina Caitlin!- Odpowiedziałem i wyrzuciłem ręce w powietrze.
-Wiem -przytaknęła.
-To o co ci kurwa chodzi?!
-Nie krzycz do mnie.
-Przepraszam ale nie rozumiem.
-Nie rozumiesz?
-Nie -oblizałem usta i spojrzałem jej w oczu.
-Dobra to ja ci powiem. -zaczęła -Odkąd mam z tobą doczynienia, ciągle przydarzają mi się złe rzeczy! - wykrzyczała, a jej oczy zrobiły się szklane.
-Ale.....ja..... -nie mogłem nic powiedzieć. Jedna, pojedyncza łza spłynęła po jej policzku, a ona szybko ją wytarła. Przysunąłem ją do siebie i mocno przytuliłem. co mnie bardzo zdziwiło wtuliła się w mój tors i dała upust emocjom. -Schhhh -pogłaskałem ją po plecach. -Przepraszam -powiedziałem.
-To nic nie zmieni. Chce urwać z tobą kontakt. -Odsunęła się ode mnie. - Nie dzwoń do mnie, nie przychodź, nie pisz, nic, musimy o sobie zapomnieć, nie rób nic aby się ze mną kontaktować. -Powiedziała i odeszła zostawiając mnie na środku korytarza samego, oszołomionego.
Oczami Seleny:
To było takie trudne. Naprawdę bolało mnie to, że go skrzywdziłam, wydawał się być smuty całą tą akcją. Wiedziałam, że zrobiłam zrobiłam źle, ale nie mogłam postąpić inaczej, musiałam to zrobić dla własnego bezpieczeństwa. A co jest najgorsze? To, że on zaczął się mi podobać, mimo tego, że był taki......taki oschły, brutalny i bezczelny. Mam pecha do chłopaków, zawsze podobają mi się ci niewłaściwi.
___________________________
Przepraszam że trochę krótszy od poprzednich, ale tak wyszło. Dajcie 10 komci i postaram się wrzucić 9. Kocham Was. :**
no super to sie porobilo ;P
OdpowiedzUsuńno troche krótki ale co tam i tak jest fajny XD
OdpowiedzUsuńuu swietny <33
OdpowiedzUsuńSwietny ;*
OdpowiedzUsuńwspaniały :)
OdpowiedzUsuńSupcio :3 czekam na nn !
OdpowiedzUsuńCuu-dooo .!
OdpowiedzUsuńDoskonały! czekam na nn
OdpowiedzUsuńczekam na następny
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńB-O-S-K-I kiedy następny?
OdpowiedzUsuńkiedy dodasz nn ???
OdpowiedzUsuń