wtorek, 15 października 2013

7 Rozdział

7 Rozdział

Ujrzeliśmy Caitlin. Ona bardziej przypominała kurwę. Wyglądała jakby niedawno ćpała, co było bardzo prawdopodobnie. Była ostro wstawiona, bo ledwo stała na nogach. 
-Daj sobie spokój -westchnęłam, lecz ta mnie wyśmiała. -O co ci kurwa chodzi?! -krzyknęłam zdenerwowana. Z uśmiechem wskazała na Justina.
-Zabrałaś mi go -powiedziała, a ja parsknęłam śmiechem. 
-Nikogo ci nie zabrałam -powiedziałam już spokojniej. -On sam od ciebie odszedł.
-Jesteście razem? -zapytała chwiejąc się.
-Nie -powiedziałam oczywiście. 
-Wiecie co? Pieprzcie się. -splunęła i odeszła. Popatrzyliśmy się na siebie i wyszliśmy za dom nad basen. 
-Pójdę po wódkę! -krzyknął Bieber, aby przekrzyczeć muzykę. Skinęłam głową. Zaczęłam się obijać o ludzi tańczących w rytm muzyki, więc odeszłam kilka kroków przed siebie.
-O ho, ho. -Usłyszałam głos, który dobiegał za mną. Nie obróciłam się, bo osobnik który to mówił stanął przede mną. Na kilometr czułam od niego alkohol i......narkotyki. Tak, narkotyki. -My się chyba jeszcze nie znamy. -Powiedział czkając.
-Na całe szczęście -szepnęłam. Chłopak był bardzo nachalny, zaczął podchodzić coraz bliżej mnie i dotykać mnie po dupie. Odpychałam jego ręce, lecz on się nie poddawał. Złapał mnie mocno za nadgarstki i zaciągnął do domu. Nie miałam tyle siły co on więc moje wyrywanie się na nic tu nie zdziałało. Wziął mnie na ręce i przerzucił sobie przez ramię. -Puść! -krzyczałam, lecz on się tylko śmiał. -Proszę zostaw mnie! - Otworzył drzwi do pustego pokoju i rzucił mnie na łóżko. Przedtem zamknął drzwi na zamek. Usiadł na mnie okrakiem, abym się tak nie wierciła i zasłonił mi usta ręką. Zaczęłam płakać, a on bezczelny się śmiał. Zaczął rozpinać zamek mojej króciutkiej sukienki i zdejmować swoje spodnie.
-Proszę nie rób tego! -krzyknęłam, gdy zabrał rękę z moich ust w celu zdjęcia spodni.
-Krzyczeć to ty będziesz później. -Oblizał swoje usta i zaczął całować moją szyję. Wsunął dłonie pode mnie i ścisnął moje pośladki.

Oczami Justina:
-Selena! -krzyknąłem już po raz setny. Przedarłem się przez tłum i wszedłem do domu. Obszukałem cały dół, nigdzie jej nie było. Wystawiła mnie? Jeżeli tak to nie ujdzie jej to na sucho. Wbiegłem na piętro i zacząłem otwierać każde napotkane drzwi. Nic. Wbiegłem na 2 piętro i znów otwieranie tych drzwi.
-Nieee! -usłyszałem niewyraźny głos. Byłem pewny, że należy do Sel. Pobiegłem przez długi korytarz i wpadłem do pokoju na samym jego końcu. Nie mogłem uwierzyć. Selena leżała na łóżku w samej bieliźnie, a na niej leżał jakiś obleśny koleś w samych bokserkach. Dziewczyna była cała zapłakana i widziałem strach w jej oczach. Podbiegłem do chłopaka i uderzyłem go z pięści w twarz. Odbił się i wylądował na podłodze. Rzuciłem się na niego i zacząłem go okładać, byłem wściekły. -Justin! -usłyszałem bezbronny głos, który należał do Sel. Zszedłem z nieznajomego i podszedłem do dziewczyny, która ubierała swoją sukienkę. Przytuliłem ją do siebie i wyprowadziłem z sypialni. Oparta o ścianę stała Caitlin z zadowoloną miną.
-To twoja sprawka! -krzyknęła roztrzęsiona Selena. Caitlin się tylko uśmiechnęła.
-Wiedziałem, że jesteś szmatą, ale to co zrobiłaś.......szkoda słów -burknąłem i sprowadziłem dziewczynę ze schodów. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. -Jak się......-zacząłem, lecz nie dane mi było skończyć.
-Zawieź mnie do domu -powiedziała stanowczo nie odrywając wzroku z bocznej szyby.
-Selena........
-Powiedziałam, że masz zawieźć mnie do domu! -krzyknęła.
-Nie mów mi co mam robić i nie krzycz do mnie -powiedziałem nieco podniesionym tonem.
-Dobra, to się przejdę.
-Nie. Odwiozę cię. -Powiedziałem i odpaliłem silnik. Przez całą drogę nikt się nie odezwał ani słowem.

Oczami Seleny:
-Cześć -mruknęłam gdy Bieber zatrzymał samochód przed moim domem. Nic nie odpowiedział tylko złożył ręce na piersi. Wysiadłam i podeszłam pod drzwi. Chłopak już zdążył odjechać. Przekręciłam klucze w drzwiach i weszłam do środka. Rzuciłam torebkę na podłogę i weszłam na górę do swojego pokoju. Zdjęłam z siebie ubrania i wyjęłam czystą piżamę, którą szybko na siebie włożyłam i wsunęłam się pod ciepła kołderkę. Tak sobie myślałem, że odkąd mam doczynienia z Justinem przytrafiają się mi same złe rzeczy. Tyle razu obiecywałam sobie, że będę go unikać, że nie będę się z nim spotykała, ale nie.....zawsze muszę ulec. Teraz nie będę taka miła i miękka. Jeżeli on jest oschły, wredny i zimny, ja też taka będę. On potrafi taki być to i ja. Będę go unikać. Postanowione.
_________________
Dziękuję za miłe słowa :*** To tak samo, będzie 5 komentarzy będzie następny rozdział. Kocham Was <3

5 komentarzy:

  1. Super:) bardzo mi sie twoj podoba <33 czytam od poczatku tamtego bloga http://lovewillremember1.blogspot.com/2013/10/prolog.html a tutaj moj blog zapraszam <3:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :) Kocham ten blog ^.^

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog. Trzymaj tak dalej !

    OdpowiedzUsuń