niedziela, 6 października 2013

4 Rozdział

4 Rozdział

-Cholera -jęknęłam gdy obudziłam się rano z wielkim bólem głowy i kacem. Złapałam się za bolącą głowę i wstałam z łóżka. Spojrzałam na iPhona : 8:05. Jestem spóźniona na pierwszą lekcję więc pójdę na kolejne. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Wyglądałam koszmarnie, miałam niezmazany makijaż który zaschnął na całej twarzy, a na policzku wielkiego siniaka. Przypomniało mi się co zrobił mi Justin. Wyrzuciłam te wspomnienia z głowy i zaczęłam się rozbierać. Wsunęłam się pod prysznic i dokładnie umyłam. 
-Od razu lepiej -powiedziałam sama do siebie gdy wyszłam z kabiny, powycierałam się i wysuszyłam włosy, które następnie pofalowałam. Zrobiłam sobie starannie makijaż tak aby zamaskować siniaka i się  ubrałam. Złapałam za torbę i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Skupiłam się na drodze i szybko dojechałam pod szkołę. Zaparkowałam samochód na parkingu i weszłam do środka. Lekcja jeszcze trwałą, poszłam do szafki i wrzuciłam do niej swoją torbę. Usłyszałam głośny huk zamykanej szafki tuż obok mnie. Lekko przymknęłam swoją i ujrzałam nikogo innego jak Biebera. Domknęłam z trzaskiem szafkę i ruszyłam zdenerwowana przed siebie. 
-Stój! -krzyknął za mną lecz go olałam. -Powiedziałem, że masz stanąć- krzyknął już głośniej. Zatrzymałam się i wściekła do niego podeszłam. Staliśmy twarzą w twarz. 
-Bo co? Uderzysz mnie, jak wczoraj? Tak?! -zapytałam, a on przygryzł dolną wargę. Złapał mnie za głowę i popatrzył na policzek. Przejechał po nim dłonią tak, aby zmazać podkład, gdy to zrobił syknęłam z bólu. Odruchowo go odepchnęłam i pobiegłam do łazienki. Stanęłam naprzeciwko lustra i wyjęłam kosmetyczkę. Znów zamaskowałam ranę i nachyliłam się nad umywalką. Nie miałam już siły. Miałam wszystkiego dość. Do łazienki wpadł zdyszany Justin. 
-Tu jesteś. Szukałem cię. -podszedł do mnie i obrócił w swoją stronę. 
-To damska łazienka. -Powiedziałem, a ten wywrócił oczami.
-Na prawdę? Nie zauważyłem. -Powiedział sarkastycznie.
-Czego ode mnie chcesz?
-Chciałem cię......przeprosić -wydukał. Brzmiało to tak jakby mówił to pierwszy raz.
-W dupie mam twoje przeprosiny. -Splunęłam, a on wyszedł. Chwilę odczekałam i również opuściłam łazienkę.

Oczami Justina:
Zebrałem się na odwagę i przeprosiłem tą dziwkę, a ona ma to w dupie? Nawet nie wie ile mnie to kosztowało.
-Jus! -usłyszałem wołanie mojego najlepszego kumpla. Odwróciłem się i podszedłem do niego. Oparłem się o ścianę i przeczesałem swoje włosy. -Co jest?
-Uderzyłem ją -wyrzuciłem z siebie, a Cody ciężko westchnął.
-Pierdolisz. -powiedział, a ja pokiwałem przecząco głową. -Wymiękasz?
-Nieee -przeciągnąłem.
-No właśnie. Czy tak trudno jest przelecieć jakąś laskę? -zapytał
-Ona jest inna.
-Justin....ty się chyba nie....... -nie dokończył, bo od razu mu przerwałem.
-Pojebało cię?! -krzyknąłem na cały hol, a wszyscy skierowali swój wzrok na nas. -W tej dziwce? Wygram ten zakład. Przelecę ją, pobawię się i ją zostawię. -Powiedziałem już znacznie ciszej, aby nikt nie usłyszał.
-Zobaczymy. Dobra ja spadam. -Przybił mi piątkę i odszedł. Zobaczyłem Sel siedzącą pod szafkami, była skulona i wyglądała jakby płakała. Nie czekając podszedłem do niej i stanąłem nad nią.
-Przeszkadzam? -zapytałem, a ona lekko podniosła głowę.
-Odwal się -syknęła ostro. Wywróciłem teatralnie oczami i usiadłem obok niej.
-Selena...... -zacząłem i pogłaskałem ją po głowie. Spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami i westchnęła.
-Nie dotykaj mnie -powiedziała cicho tak jakby nie mogła mówić głośniej, jakby nie miała siły.
-Porozmawiaj ze mną.
-Już powiedziałeś swoje wczoraj, a nawet zrobiłeś. -Złapała się za policzek.
-Jesteś strasznie pyskata. -Spojrzała na mnie przymrużonymi oczami, a ja się lekko uśmiechnąłem.
-Wiesz Justin? Nie rozumiem cię. Raz jesteś szorstki, brutalny i ostry, a raz próbujesz mnie przepraszać, zakolegować się i próbujesz być miłym. -Gdyby wiedziała dlaczego jestem taki miły. Już nie mogę się doczekać jej zrozpaczonej miny, gdy z nią zerwę. Musiałem na razie się pilnować i nie krzyczeć na nią, a co ważniejsze nie bić.
-Możemy zacząć znajomość od początku? -zapytałem i zrobiłem minę szczeniaczka, roześmiała się i pokiwała głową. O tak, ona będzie moja. Wstałem i wyciągnąłem rękę w jej kierunku. Złapała się i również się podniosła. Wziąłem ją za rękę i wyprowadziłem przed szkołę. Widziałem, że czuję się dość skrępowana tym, że trzymamy się za rękę, ale to było takie słodkie. Hola, hola Bieber opanuj się. Masz ją wykorzystać, a nie.
-Dokąd idziemy? -zapytała gdy weszliśmy na parking.
-Jak najdalej od szkoły -uśmiechnąłem się i weszliśmy do mojego samochodu. 
_____________________
Czytasz = Komentuj

2 komentarze:

  1. super ;* czekam na nn . A dasz link do swojego poprzedniego bloga? bo zgubiłam XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy będę jeszcze prowadziła starego bloga, bo nie mam na niego pomysłu ale masz:
      http://justin-bieber-prawdziwa-milosc.blogspot.com/

      Usuń