piątek, 25 października 2013

9 Rozdział

9 Rozdział

Oczami Justina: 
-Hahahahah -Cody wybuchnął niekontrolowanym śmiechem, a ja się skrzywiłem. 
-Co cię tak bawi? -zapytałem i założyłem ręce na piersi -Ona nie chce mnie już widzieć! -Krzyknąłem.
-Bo....Ty....-Nie mógł nic powiedzieć przez napad śmiechu. 
-Wyduś z siebie! -Uniosłem się, a ten się uspokoił. 
-Ty się w niej zakochałeś -powiedział i uniósł brwi. Wytrzeszczyłem oczy. Tego to się nie spodziewałem. A co jak Cody ma racje? Co jeśli to prawda? Jeżeli coś do niej czuję? Przyznam, że od pewnego czasu dzieję się ze mną coś dziwnego, coś nowego. Nigdy tego nie czułem. Na widok Seleny moje serce bije znacznie szybciej, pocą mi się ręce i ciągle o niej myślę. Ja się chyba....... -Halo jesteś? -Cody wymachiwał ręką przed moimi oczami. Pokręciłem głową, aby się otrząsnąć i wbiłem w niego wzrok. -Wszystko w porządku?
-Tak -powiedziałem pewnie. -Zamyśliłem się.
-O Selenie? -zapytał z lekkim uśmieszkiem na twarzy. 
-Nie przeginaj. Mam zadanie do wykonania i nie mam czasu na jakieś amorki. Ja się nie zakochuje. - Powiedziałem oczywiście. Kumpel najwidoczniej chciał coś powiedzieć bo otworzył usta, lecz przerwał mu dzwonek informujący o lekcji. Wstałem z ławki na której siedziałem, pożegnałem się i wróciłem do szkoły. Wbiegłem na 3 piętro gdzie właśnie miałem historię i wszedłem do klasy, chyba pierwszy raz punktualnie. Rozejrzałem się w poszukiwaniu wolnego miejsca. Znalazłem. Wychyliłem się, aby zobaczyć kto siedzi na drugim krześle......Selena. Momentalnie na mojej twarzy zagościł drobny uśmiech. Ogarnij się Bieber- usłyszałem głos w mojej głowie. Ruszyłem pewnym krokiem przed siebie i stanąłem nad Sel. Podniosła głowę i spojrzała mi w oczy.
-Czego tu szukasz? -Burknęła
-Niczego. Chciałem tylko tu usiąść. -Wskazałem wolne krzesło. 
-A nie możesz gdzie indziej?
-Nieeee -przeciągnąłem -Tylko tu jest wolne. -Uświadomiłem jej, a ona westchnęła zrezygnowanie. Nic nie powiedziała tylko przesunęła swoje książki, aby zrobić mi miejsce. 

Oczami Seleny: 
Ciągle się na mnie patrzy, a przyznam że jest to strasznie denerwujące. Czuję jego wzrok na sobie lecz wolę się nie odwracać. Spuściłam wzrok w dół i bazgrałam coś na końcu w zeszycie. W pewnym momencie zauważyłam małą, zgniecioną karteczkę tuż obok swojej dłoni. Spojrzałam w prawo, gdzie siedział Bieber. Uśmiechnął się i wskazał na kawałek papieru. Niechętnie go rozwinęłam i przeczytałam: 
Spotkajmy się po tej lekcji za szkołą, tam gdzie huśtawka. Musimy porozmawiać. 
Pogniotłam kartkę i wrzuciłam ją do torby. Czy on jest poważny? Nie rozumie że nie chcę się z nim spotykać, a nawet rozmawiać? On chyba nie rozumie odmowy. Pokręciłam głową z dezaprobatą i wróciłam do bazgrania po zeszycie.
-Przyjdziesz? -usłyszałam szept. Zignorowałam go. -Przyjdziesz czy nie? -Powtórzył pytanie. -Kurwa odpowiedz! -Krzyknął, a ja drgnęłam. 
-Czy ja wam nie przeszkadzam? -zapytał zdenerwowany nauczyciel. Już chciałam coś powiedzieć lecz Justin mnie wyprzedził. 
-Trochę, ale proszę się tym nie przejmować -Uderzyłam sie ręką w czoło i spojrzałam na nauczyciela który był już czerwony ze złości.
-Do dyrektora! -Krzyknął i wskazał palcem na drzwi. -Oboje!- Dodał. Uderzyłam rękoma w ławkę i wstałam z miejsca, wyprzedziłam Justina i zdenerwowana opuściłam klasę. Nie obchodziło mnie czy Bieber idzie za mną, czy nie. Przez niego miałam same kłopoty.
-Poczekaj! -Usłyszałam wołanie chłopaka lecz nie zamierzałam stanąć, wręcz przeciwnie, przyśpieszyłam. - Mówię żebyś zaczekała! -Sama nie wiem dlaczego, ale stanęłam. Obróciłam się na pięcie i spojrzałam mu prosto w oczy.
-To prośba czy rozkaz? -Zapytałam z pogardą, a ten tylko wywrócił oczami.
-Chcę tylko porozmawiać.
-Nie mamy o czym. -Burknęłam.
-Owszem mamy. -Zaprotestował i złapał mnie mocno za ramię.
-Co ty robisz? -Zapytałam.
-To co trzeba było zrobić już dawno -Syknął i szarpnął mną. Wyprowadził mnie ze szkoły i zaprowadził na parking. Chciałam się mu wyrwać, lecz byłam za słaba.
-Puść mnie! -Wydarłam się, a ten się tylko uśmiechnął. Otworzył drzwi do swojego samochodu i wepchnął mnie do niego. Byłam mega przestraszona, bo nie wiedziałam do czego jest zdolny. Obszedł auto dookoła i usiadł na miejscu kierowca, trzasnął drzwiami i z piskiem opon wyjechał na drogę.
-Dokąd jedziemy? -zapytałam z ciekawości, lecz nie usłyszałam odpowiedzi. -Dokąd jedziemy! - powtórzyłam pytanie, lecz tym razem głośniej.
-Zamknij się, suko. -Syknął i przyśpieszył. Nie pytałam już o nic. Miałam dość. Byłam zmęczona tym wszystkim. Byłam zbyt słaba. W moich oczach pojawiły się łzy, jednak nie pozwoliłam im wypłynąć. Zaczęłam mrugać, ale i tak jedna pojedyncza spłynęła po moim policzku. Nie przejmowałam się tym, wbiłam swój wzrok w szybę i oglądałam widoki które mijaliśmy. Zrobiłam się senna i zasnęłam.
___________________________
Strasznie nie podoba mi się ten rozdział, sama nie wiem dlaczego. A jaka jest wasza opinia? 10 komentarzy i kolejny rozdział. Xoxo

czwartek, 17 października 2013

8 Rozdział

8 Rozdział

Obudziłam się rano cała zapłakana. Tak, płakałam w nocy, bo strasznie żałowałam, że się tu przeprowadziliśmy. Już miałam dość tego miasta, a w szczególności jednej osoby.....Justina Biebera. Może faktycznie na początku zaczynałam coś do niego czuć, ale to już nie aktualne. Przeciągnęłam się i zwlokłam swoje obolałe ciało z łózka. Zaścieliłam je i wybrałam ubrania z garderoby. Wzięłam je do łazienki, a sama wsunęłam się pod prysznic. Dokładnie umyłam ciało i włosy, a następnie dokładnie powycierałam każdą część swojego ciała. Założyłam czysta bieliznę i wcześniej przyszykowane ubrania. Wysuszyłam włosy, uczesałam je, umyłam zęby i zrobiłam makijaż. Wzięłąm do rąk sandały i włożyłąm je na stopy, przesunęłam do góry zamek i spojrzałam w lustro.
-OK -powiedziałam sama do siebie i wyszłam łapiąc po drodze za swoją torbę. Wrzuciłam do niej iPhona, dokumenty, portfel i swój ulubiony, truskawkowy błyszczyk. Kluczem zamknęłam dom i wsiadłam do swojego samochodu, którym wyjechałam znaną mi już drogę która prowadziła do szkoły. Miałam cichą nadzieję, że nie spotkam Justina. Zaparkowałam samochód na szkolnym parkingu i wysiadłam z niego. Włączyłam alarm i skierowałam się do wejścia.Chwyciłam za klamkę i chciałam za nią pociągnąć, lecz ktoś z drugiej strony mnie wyprzedził i dostałam drzwiami prosto w głowę. Upadłam na ziemię łapiąc się za obolałe miejsce. Spojrzałam w górę, a moim oczom ukazał się nikt inny jak Bieber.

Oczami Justina:
-Przepraszam -powiedziałem i szybko podałem jej rękę, aby pomóc jej wstać.
-Weź ty się lepiej ode mnie odwal -syknęła i wstała bez mojej pomocy.
-O co ci chodzi? -zapytałem spokojnie, starając się nie wybuchnąć.
-O nic -splunęła i weszła do budynku szkoły. Zdezorientowany całą tą sytuacją wbiegłem za nią i rozejrzałem się. Widziałem jak wchodzi po schodach więc tam się udałem, znalazłem ją pod salą 76. Stała odwrócona tyłem i czytała coś z tablicy ogłoszeń. Chwyciłem ją za ramię i odwróciłem w swoją stronę.
-Selena, musimy porozmawiać. -Powiedziałem stanowczo.
-Nie mamy o czym -próbowała odejść lecz zagrodziłem jej drogę.
-Tak, mamy. Nie możesz obwiniać mnie z powodu tego, że ktoś chciał cię zgwałcić. Przecież to wina Caitlin!- Odpowiedziałem i wyrzuciłem ręce w powietrze.
-Wiem -przytaknęła.
-To o co ci kurwa chodzi?!
-Nie krzycz do mnie.
-Przepraszam ale nie rozumiem.
-Nie rozumiesz?
-Nie -oblizałem usta i spojrzałem jej w oczu.
-Dobra to ja ci powiem. -zaczęła -Odkąd mam z tobą doczynienia, ciągle przydarzają mi się złe rzeczy! - wykrzyczała, a jej oczy zrobiły się szklane.
-Ale.....ja..... -nie mogłem nic powiedzieć. Jedna, pojedyncza łza spłynęła po jej policzku, a ona szybko ją wytarła. Przysunąłem ją do siebie i mocno przytuliłem. co mnie bardzo zdziwiło wtuliła się w mój tors i dała upust emocjom. -Schhhh -pogłaskałem ją po plecach. -Przepraszam -powiedziałem.
-To nic nie zmieni. Chce urwać z tobą kontakt. -Odsunęła się ode mnie. - Nie dzwoń do mnie, nie przychodź, nie pisz, nic, musimy o sobie zapomnieć, nie rób nic aby się ze mną kontaktować. -Powiedziała i odeszła zostawiając mnie na środku korytarza samego, oszołomionego.

Oczami Seleny:
To było takie trudne. Naprawdę bolało mnie to, że go skrzywdziłam, wydawał się być smuty całą tą akcją. Wiedziałam, że zrobiłam zrobiłam źle, ale nie mogłam postąpić inaczej, musiałam to zrobić dla własnego bezpieczeństwa. A co jest najgorsze? To, że on zaczął się mi podobać, mimo tego, że był taki......taki oschły, brutalny i bezczelny. Mam pecha do chłopaków, zawsze podobają mi się ci niewłaściwi.
___________________________
Przepraszam że trochę krótszy od poprzednich, ale tak wyszło. Dajcie 10 komci i postaram się wrzucić 9. Kocham Was. :**

wtorek, 15 października 2013

7 Rozdział

7 Rozdział

Ujrzeliśmy Caitlin. Ona bardziej przypominała kurwę. Wyglądała jakby niedawno ćpała, co było bardzo prawdopodobnie. Była ostro wstawiona, bo ledwo stała na nogach. 
-Daj sobie spokój -westchnęłam, lecz ta mnie wyśmiała. -O co ci kurwa chodzi?! -krzyknęłam zdenerwowana. Z uśmiechem wskazała na Justina.
-Zabrałaś mi go -powiedziała, a ja parsknęłam śmiechem. 
-Nikogo ci nie zabrałam -powiedziałam już spokojniej. -On sam od ciebie odszedł.
-Jesteście razem? -zapytała chwiejąc się.
-Nie -powiedziałam oczywiście. 
-Wiecie co? Pieprzcie się. -splunęła i odeszła. Popatrzyliśmy się na siebie i wyszliśmy za dom nad basen. 
-Pójdę po wódkę! -krzyknął Bieber, aby przekrzyczeć muzykę. Skinęłam głową. Zaczęłam się obijać o ludzi tańczących w rytm muzyki, więc odeszłam kilka kroków przed siebie.
-O ho, ho. -Usłyszałam głos, który dobiegał za mną. Nie obróciłam się, bo osobnik który to mówił stanął przede mną. Na kilometr czułam od niego alkohol i......narkotyki. Tak, narkotyki. -My się chyba jeszcze nie znamy. -Powiedział czkając.
-Na całe szczęście -szepnęłam. Chłopak był bardzo nachalny, zaczął podchodzić coraz bliżej mnie i dotykać mnie po dupie. Odpychałam jego ręce, lecz on się nie poddawał. Złapał mnie mocno za nadgarstki i zaciągnął do domu. Nie miałam tyle siły co on więc moje wyrywanie się na nic tu nie zdziałało. Wziął mnie na ręce i przerzucił sobie przez ramię. -Puść! -krzyczałam, lecz on się tylko śmiał. -Proszę zostaw mnie! - Otworzył drzwi do pustego pokoju i rzucił mnie na łóżko. Przedtem zamknął drzwi na zamek. Usiadł na mnie okrakiem, abym się tak nie wierciła i zasłonił mi usta ręką. Zaczęłam płakać, a on bezczelny się śmiał. Zaczął rozpinać zamek mojej króciutkiej sukienki i zdejmować swoje spodnie.
-Proszę nie rób tego! -krzyknęłam, gdy zabrał rękę z moich ust w celu zdjęcia spodni.
-Krzyczeć to ty będziesz później. -Oblizał swoje usta i zaczął całować moją szyję. Wsunął dłonie pode mnie i ścisnął moje pośladki.

Oczami Justina:
-Selena! -krzyknąłem już po raz setny. Przedarłem się przez tłum i wszedłem do domu. Obszukałem cały dół, nigdzie jej nie było. Wystawiła mnie? Jeżeli tak to nie ujdzie jej to na sucho. Wbiegłem na piętro i zacząłem otwierać każde napotkane drzwi. Nic. Wbiegłem na 2 piętro i znów otwieranie tych drzwi.
-Nieee! -usłyszałem niewyraźny głos. Byłem pewny, że należy do Sel. Pobiegłem przez długi korytarz i wpadłem do pokoju na samym jego końcu. Nie mogłem uwierzyć. Selena leżała na łóżku w samej bieliźnie, a na niej leżał jakiś obleśny koleś w samych bokserkach. Dziewczyna była cała zapłakana i widziałem strach w jej oczach. Podbiegłem do chłopaka i uderzyłem go z pięści w twarz. Odbił się i wylądował na podłodze. Rzuciłem się na niego i zacząłem go okładać, byłem wściekły. -Justin! -usłyszałem bezbronny głos, który należał do Sel. Zszedłem z nieznajomego i podszedłem do dziewczyny, która ubierała swoją sukienkę. Przytuliłem ją do siebie i wyprowadziłem z sypialni. Oparta o ścianę stała Caitlin z zadowoloną miną.
-To twoja sprawka! -krzyknęła roztrzęsiona Selena. Caitlin się tylko uśmiechnęła.
-Wiedziałem, że jesteś szmatą, ale to co zrobiłaś.......szkoda słów -burknąłem i sprowadziłem dziewczynę ze schodów. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. -Jak się......-zacząłem, lecz nie dane mi było skończyć.
-Zawieź mnie do domu -powiedziała stanowczo nie odrywając wzroku z bocznej szyby.
-Selena........
-Powiedziałam, że masz zawieźć mnie do domu! -krzyknęła.
-Nie mów mi co mam robić i nie krzycz do mnie -powiedziałem nieco podniesionym tonem.
-Dobra, to się przejdę.
-Nie. Odwiozę cię. -Powiedziałem i odpaliłem silnik. Przez całą drogę nikt się nie odezwał ani słowem.

Oczami Seleny:
-Cześć -mruknęłam gdy Bieber zatrzymał samochód przed moim domem. Nic nie odpowiedział tylko złożył ręce na piersi. Wysiadłam i podeszłam pod drzwi. Chłopak już zdążył odjechać. Przekręciłam klucze w drzwiach i weszłam do środka. Rzuciłam torebkę na podłogę i weszłam na górę do swojego pokoju. Zdjęłam z siebie ubrania i wyjęłam czystą piżamę, którą szybko na siebie włożyłam i wsunęłam się pod ciepła kołderkę. Tak sobie myślałem, że odkąd mam doczynienia z Justinem przytrafiają się mi same złe rzeczy. Tyle razu obiecywałam sobie, że będę go unikać, że nie będę się z nim spotykała, ale nie.....zawsze muszę ulec. Teraz nie będę taka miła i miękka. Jeżeli on jest oschły, wredny i zimny, ja też taka będę. On potrafi taki być to i ja. Będę go unikać. Postanowione.
_________________
Dziękuję za miłe słowa :*** To tak samo, będzie 5 komentarzy będzie następny rozdział. Kocham Was <3

sobota, 12 października 2013

6 Rozdział

6 Rozdział 

Oczami Justina:
-I co teraz? -zapytałem kumpla, gdy wziąłem nieprzytomną Sel na ręce.
-Weź ją do auta. -Powiedział, a ja to zrobiłem. Otworzyłem tylne drzwi i położyłem ją na tylne siedzenia. Wsiedliśmy do przodu i wyjechaliśmy z galerii. Przez całą drogę nikt nie odezwał się ani słowem. Dojechaliśmy pod mój dom i zaparkowałem samochód na podjeździe. Gdy wyszliśmy wziąłem Selene na ręce i zaniosłem do środka. Wyglądała tak słodko, jak aniołek. Na sam jej widok uśmiechnąłem się.
-Ładna, c'nie? -spytał Cody i otworzył drzwi przez które wszedłem. 
-To nic nie zmienia. -Otrząsnąłem się i zaniosłem ją do swojego pokoju. Ułożyłem ją wygonie na łóżku i cicho zamknąłem za sobą drzwi. Zszedłem do przedpokoju gdzie stał mój przyjaciel. 
-Dzięki stary. -Powiedziałem i przybiłem mu piątkę. 
-Spoko. Ja spadam, a ty co z nią zrobisz. -Wzruszyłem ramionami, a Cody wyszedł. Poszedłem do kuchni i zacząłem przyrządzać kolację. 

Oczami Seleny:
Obudziłam się w całkiem obcym mi miejscu. Lekko podniosłam głowę i rozejrzałam się po pokoju. Nie poznawałam tego miejsca, przypomniałam sobie sytuacje z miasta. Musiałam nieźle upaść, bo straciłam przytomność. Tylko jak się tu dostałam i gdzie ja jestem? Wstałam z łóżka i uchyliłam drzwi. Nikogo nie było. Po cichu zeszłam na dół i poznałam iż jestem w domu Biebera. Nie ucieszył mnie ten fakt. Usłyszałam kroki należące do Justina, więc szybko wbiegłam z powrotem na górę i wbiegłam do pokoju. Rozłożyłam się na łóżku i udawałam, że ciągle śpię. Słyszałam jak drzwi się otwierają. 
-Nie udawaj. Słyszałem jak wbiegasz po schodach. -Powiedział Justin, który stał nade mną. Niepewnie otworzyłam oczy i usiadłam. -Jak się czujesz?
-Nie udawaj, że cię to interesuje -powiedziałam oschle. 
-Jesteś głodna? 
-Nie -burknęłam. Oczywiście skłamałam, bo od śniadania nic nie jadłam. 
-Dąsaj się dalej. -Powiedział i zniknął za drzwiami. Złapałam się za burczący z głodu brzuch i zaczęłam żałować, że nie chciałam jedzenia. Posiedziałam chwilę po czym wstałam i niepewnie zeszłam na dół. Justina znalazłam w jadalni. Siedział przy stole i zajadał się czymś. 
-Justin...bo ja......
-Jesteś głodna? -zapytał z uśmieszkiem. Pokiwałam twierdząco głową, a on poklepał krzesło które stało obok niego. Usiadłam i uśmiechnęłam się do niego. Zaczęłam nakładać sobie na talerz różne pyszności, po czym zabrałam się za jedzenie ich. 
-Przepraszam -wypaliłam gdy skończyłam jeść. Bieber spojrzał na mnie pytająco, a ja spuściłam głowę.
-Za co? -zapytał i uniósł mój podbródek, abym popatrzyła w jego piękne, czekoladowe oczy.
-Za to, że zachowywałam się jak...... -szukałam odpowiedniego słowa.
-Wredna suka? -zapytał, a ja się lekko uśmiechnęłam. 
-No właśnie. Jak wredna suka. -Dokończyłam. 
-Nie przejmuj się. Ja też nie byłem święty -Przygryzł swoją dolną wargę. -Wiesz.....Dzisiaj Caitlin urządza imprezę i może poszłabyś ze mną? -zapytał trochę nieśmiało. 
-Ta Caitlin, która wepchała mnie do basenu? 
-Nooo. Szmata z niej, ale się pobawimy. 
-Ona chyba mnie nie lubi.
-Shawty. -Złapał mnie za dłoń. -Będziesz ze mną. 
-Zgoda. -Kiwnęłam głową i wstałam. -Muszę się zbierać. Trzeba się przyszykować. 
-Odwiozę się. 
-Ok. -załapał za klucze i wyszliśmy z jego domu. Wsiedliśmy do auta i z piskiem opon ruszyliśmy. Przez całą drogę śpiewaliśmy piosenki, wygłupialiśmy się i śmialiśmy. Pokierowałam Justina i szybko dotarliśmy pod mój dom. 
-Przyjadę po ciebie o 17. 
-Ok. To do zobaczenia. -Uśmiechnęłam się i chwyciłam za uchwyt, aby wyjść lecz po chwili szybko obróciłam się do Justina i pocałowałam go w policzek. -Pa -powiedziałam i zostawiłam go tam oszołomionego całą sytuacją. Pomachałam mu przez szybę i weszłam do domu, zdjęłam buty i wbiegłam do swojej sypialni. Postanowiłam wziąć się za przygotowanie do imprezy. Wyjęłam z szafy ubrania i weszłam z nimi do łazienki. Dokładnie umyłam się żelem cytrynowy, a włosy szamponem czekoladowym, gdy woda zrobiła się zimna powycierałam się i spuściłam wodę. Wysuszyłam włosy, które następnie starannie pofalowałam. Zrobiłam sobie makijaż i ubrałam przyszykowany strój. Obróciłam się kilkakrotnie wokół własnej osi, aby móc dokładnie przeglądnąć się w lustrze. Ostatni raz przejechałam usta czerwoną szminką i wygładziłam bardzo krótką sukienkę. Może trochę przypominałam wredną dziwkę, ale zrobiłam to specjalnie, aby dopiec tej Caitlin, która uważała się za lepszą. Zabrałam swoją kopertówkę i zeszłam na dół. Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich, a gdy otworzyłam ujrzałam Justina, który zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i otworzył buzię w literkę ,,o''.
-Zamknij buzię, bo ci mucha wleci -Zaśmiałam się, a Justin pokręcił głową, aby się ocknąć.
-Wyglądasz........tak....... -nie mógł dobrać słowa. -Gorąco -wypalił i oblizał usta.
-Dziękuję -powiedziałam i zakluczyłam drzwi. Ciągle czułam na sobie wzrok Justina. -Jedziemy? -zapytałam, a on tylko kiwnął głową. Zachichotałam i wsiadłam do samochodu Biebera. On również wsiadł i odpalił wóz. Co chwile zerkał w moją stronę i albo przygryzał wargę, albo się oblizywał.
-Czy możesz skupić się na drodze, a nie ciągle na mnie patrzysz. -Powiedziałam rozbawiona.
-To twoja wina.
-Moja? -zdziwiłam się.
-Wyglądasz zbyt pociągająco i wyzywająco, aby na ciebie nie patrzeć.
-Mogę się przebrać -wzruszyłam ramionami.
-NIE! -krzyknął w pośpiechu, a ja wybuchnęłam śmiechem. -Jest idealnie -mruknął i wjechał na posesję. Zaparkował i otworzył mi drzwi, abym wysiadła. Zamknął drzwi, a ja rozejrzałam się. Muszę przyznać, że Caitlin miała piękny dom. Weszliśmy do niego, a wszyscy momentalnie skierowali swój wzrok na nas. Ciągle wskazywali na nas palcami i szeptali coś, lecz nic nie słyszałam przez głośną muzykę. Zignorowaliśmy to i szliśmy dalej, aby wyjść za dom nad basen gdzie było centrum imprezy.
-Proszę, proszę. Kogo mu tu mamy? -usłyszałam czyjś piskliwy głos. Obróciliśmy się i ujrzeliśmy.......
_________________________
Jeżeli pod tym rozdziałem będzie 5 komentarzy to dopiero dodam następny. :) Kocham Was :***

środa, 9 października 2013

5 Rozdział

5 Rozdział


-Nie wiedziałam, że masz jeszcze jedno auto -powiedziałam gdy wsiadłam do samochodu.
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz, shawty -Powiedział i odpalił silnik. Zapięłam pas bezpieczeństwa i oglądałam widoki za boczną szybą. Jechaliśmy dobre 10 minut w ogóle się nie odzywając. 
-Jesteśmy -powiedział Justin i zaparkował. 
-Ale gdzie? -zapytałam i otworzyłam drzwi. Byliśmy przed jakimś wielkim domem. 
-U mnie! -krzyknął i machnął rękami. Roześmiałam się i zamknęłam drzwi. -Chodź! -złapał mnie za rękę i wbiegł do środka. -Idź do salonu, a ja pójdę po picie i przekąski. -Zniknął, a ja rozejrzałam się. Poszłam przed siebie i weszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i zaczęłam stukać paznokciami w stół. Chłopaka trochę nie było, aż wreszcie wtargnął do salonu z napojami, popcornem i innymi przekąskami. 
-Tęskniłaś? -zapytał i położył wszystko na stoliku. 
-Bardzo -powiedziałam sarkastycznie, a Bieber się skrzywił. 
-Co oglądamy? -Zapytał i rozwalił się na kanapie. Wzruszyłam ramionami, a on włączył jakiś film z wypożyczalni. Oglądaliśmy jakąś nudną komedię chyba z 30 min, a już mi się znudziła. 
-Nudne? -zapytał chłopak, a ja uniosłam brwi na znak, że ,,tak''. Uśmiechnął się i przysunął bliżej mnie. Trochę się wystraszyłam. Ten wyłączył telewizor i objął mnie ramieniem. Przysunął mnie bliżej siebie, położył swoją rękę na moich plecach i zbliżał się do pocałunku. Szybko się ocknęłam i odepchnęłam go z całej siły. Od razu podniosłam się na równe nogi. 
-Co ty kurwa odpierdalasz!? -krzyknęłam. -Chciałeś się tylko do mnie dobrać. 
-Sel, nie -Powiedział gdy wstał i zaczął do mnie podchodzić. Ja się wycofałam i podbiegłam do drzwi wyjściowych. -Poczekaj! -krzyknął gdy złapałam za klamkę.
-Wiedziałam, że taki jesteś! Wiedziałam! Trzymaj się ode mnie z daleka! -Krzyknęłam i wybiegłam. 

Oczami Justina:
Chciałem wybiec za nią, lecz gdy to zrobiłem jej nie było już widać. 
-Cholera! -krzyknąłem na cały dom i trzasnąłem drzwiami. Nie rozumiałem jej. Dziewczyny zawsze same wskakiwały mi do łóżka, a ta? Za szybko chciałem to zrobić, muszę spędzić z nią więcej czasu, co mnie irytowało, bo nienawidziłem tej zdziry. Zabrałem z wieszaka kurtkę i wyszedłem z domu zamykając go.  Wyjąłem kluczyki i otworzyłem samochód, do którego wsiadłem. Odpaliłem silnik i z piskiem opon ruszyłem pod Codyego. Stanąłem na poboczu i wybrałem do niego numer.
/Rozmowa/
-Co jest Jus?
-Hej bro, jedziemy na miasto?
-Spoko. Gdzie jesteś?
-Pod twoim domem.
-Idę. -Powiedział i rozłączył się.
Schowałem telefon do kieszeni i włączyłem radio, które następnie wyłączyłem, bo nie leciało nic ciekawego.
-Siema -powiedział Cody, który wsiadł do samochodu i zapiął pas. Przybiliśmy piątkę, jak zawsze i ruszyliśmy. -Jak z Seleną?
-Szkoda gadać -wypuściłem ciężko powietrze.
-Bzyknąłeś ją?
-Co ty? Nie dała się. -Cody zrobił wielkie oczy.
-Jakaś laska odmówiła Justinowi Bieberowi? -zapytał śmiejąc się.
-Ta suka jeszcze będzie moja. Mi się nie odmawia. -Powiedziałem poważnie.
-Tylko się nie zakochaj -wybuchnął śmiechem mój przyjaciel, a ja posłałem mu wrogie spojrzenie.
-Nie jestem tobą.
-Ej, ej to było tylko raz, a poza tym, przeszło mi. -Wytłumaczył się.
-Yhyyy -przedłużyłem i zaparkowałem auto przed galerią handlową.
-Piwo? -zaproponował kumpel gdy wysiedliśmy z samochodu.
-Spoko -rzuciłem i zamknąłem auto przyciskiem na pilocie. Wjechaliśmy ruchomymi schodami na 5 piętro i weszliśmy do znanego nam baru. Każdy zamówił po piwie i usiedliśmy przy barze pijąc je. Wypiliśmy 2 piwa, zapłaciliśmy i opuściliśmy bar.
-Patrz kto tam jest -wskazał palcem na Selene. Uśmiechnąłem się i przyśpieszyliśmy tępo.
-Będzie ubaw -powiedział Cody i podeszliśmy do dziewczyny.
-Cześć skarbie -powiedziałem.
-Odwal się -syknęła.
-Ostra -skomentował cicho Cody, a ona wywróciła oczami.
-Szybko dzisiaj uciekłaś.
-Dziwisz się? -spytała zdziwiona.
-Myślałem, że się zabawimy -wyszeptałem jej do ucha.
-Źle myślałeś -rzuciła i chciała iść lecz zagrodziliśmy jej drogę. -Możecie mnie przepuścić?!
-Nie -powiedzieliśmy równo.

Oczami Seleny:
Założyłam ręce na piersi i cierpliwie czekałam, aż Justin i jego kolega puszczą mnie. Stukałam niecierpliwie nogą o beton, a on ciągle się mi przyglądali.
-Długo będziemy tu stać? -zapytałam zniecierpliwiona.
-Jak długo będziemy chcieli. -powiedział Bieber.
-Śpieszę się do domu.
-To my cię odwieziemy -Powiedział z uśmiechem chłopak.
-Niee?
-To my tu decydujemy shawty -wyszeptał Justin i złapał mnie za rękaw. Próbowałam się mu wyrwać, lecz był silniejszy. -Nie szarp się tak, bo to ci gówno da -splunął.
-To mnie puść! -krzyknęłam, lecz ten tylko się roześmiał. Szarpnęłam się bardzo mocno, z całej swojej siły i uwolniłam się z jego chwytu. Ten zrobił zaskoczoną minę, a ja dłużej nie czekając ruszyłam w długą.
-Kurwa łap ją! -krzyknął za mną Justin. Oglądnęłam się za nimi, potknęłam i upadłam. To była ostatnia rzecz którą pamiętam. Musiałam zemdleć.

niedziela, 6 października 2013

4 Rozdział

4 Rozdział

-Cholera -jęknęłam gdy obudziłam się rano z wielkim bólem głowy i kacem. Złapałam się za bolącą głowę i wstałam z łóżka. Spojrzałam na iPhona : 8:05. Jestem spóźniona na pierwszą lekcję więc pójdę na kolejne. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Wyglądałam koszmarnie, miałam niezmazany makijaż który zaschnął na całej twarzy, a na policzku wielkiego siniaka. Przypomniało mi się co zrobił mi Justin. Wyrzuciłam te wspomnienia z głowy i zaczęłam się rozbierać. Wsunęłam się pod prysznic i dokładnie umyłam. 
-Od razu lepiej -powiedziałam sama do siebie gdy wyszłam z kabiny, powycierałam się i wysuszyłam włosy, które następnie pofalowałam. Zrobiłam sobie starannie makijaż tak aby zamaskować siniaka i się  ubrałam. Złapałam za torbę i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Skupiłam się na drodze i szybko dojechałam pod szkołę. Zaparkowałam samochód na parkingu i weszłam do środka. Lekcja jeszcze trwałą, poszłam do szafki i wrzuciłam do niej swoją torbę. Usłyszałam głośny huk zamykanej szafki tuż obok mnie. Lekko przymknęłam swoją i ujrzałam nikogo innego jak Biebera. Domknęłam z trzaskiem szafkę i ruszyłam zdenerwowana przed siebie. 
-Stój! -krzyknął za mną lecz go olałam. -Powiedziałem, że masz stanąć- krzyknął już głośniej. Zatrzymałam się i wściekła do niego podeszłam. Staliśmy twarzą w twarz. 
-Bo co? Uderzysz mnie, jak wczoraj? Tak?! -zapytałam, a on przygryzł dolną wargę. Złapał mnie za głowę i popatrzył na policzek. Przejechał po nim dłonią tak, aby zmazać podkład, gdy to zrobił syknęłam z bólu. Odruchowo go odepchnęłam i pobiegłam do łazienki. Stanęłam naprzeciwko lustra i wyjęłam kosmetyczkę. Znów zamaskowałam ranę i nachyliłam się nad umywalką. Nie miałam już siły. Miałam wszystkiego dość. Do łazienki wpadł zdyszany Justin. 
-Tu jesteś. Szukałem cię. -podszedł do mnie i obrócił w swoją stronę. 
-To damska łazienka. -Powiedziałem, a ten wywrócił oczami.
-Na prawdę? Nie zauważyłem. -Powiedział sarkastycznie.
-Czego ode mnie chcesz?
-Chciałem cię......przeprosić -wydukał. Brzmiało to tak jakby mówił to pierwszy raz.
-W dupie mam twoje przeprosiny. -Splunęłam, a on wyszedł. Chwilę odczekałam i również opuściłam łazienkę.

Oczami Justina:
Zebrałem się na odwagę i przeprosiłem tą dziwkę, a ona ma to w dupie? Nawet nie wie ile mnie to kosztowało.
-Jus! -usłyszałem wołanie mojego najlepszego kumpla. Odwróciłem się i podszedłem do niego. Oparłem się o ścianę i przeczesałem swoje włosy. -Co jest?
-Uderzyłem ją -wyrzuciłem z siebie, a Cody ciężko westchnął.
-Pierdolisz. -powiedział, a ja pokiwałem przecząco głową. -Wymiękasz?
-Nieee -przeciągnąłem.
-No właśnie. Czy tak trudno jest przelecieć jakąś laskę? -zapytał
-Ona jest inna.
-Justin....ty się chyba nie....... -nie dokończył, bo od razu mu przerwałem.
-Pojebało cię?! -krzyknąłem na cały hol, a wszyscy skierowali swój wzrok na nas. -W tej dziwce? Wygram ten zakład. Przelecę ją, pobawię się i ją zostawię. -Powiedziałem już znacznie ciszej, aby nikt nie usłyszał.
-Zobaczymy. Dobra ja spadam. -Przybił mi piątkę i odszedł. Zobaczyłem Sel siedzącą pod szafkami, była skulona i wyglądała jakby płakała. Nie czekając podszedłem do niej i stanąłem nad nią.
-Przeszkadzam? -zapytałem, a ona lekko podniosła głowę.
-Odwal się -syknęła ostro. Wywróciłem teatralnie oczami i usiadłem obok niej.
-Selena...... -zacząłem i pogłaskałem ją po głowie. Spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami i westchnęła.
-Nie dotykaj mnie -powiedziała cicho tak jakby nie mogła mówić głośniej, jakby nie miała siły.
-Porozmawiaj ze mną.
-Już powiedziałeś swoje wczoraj, a nawet zrobiłeś. -Złapała się za policzek.
-Jesteś strasznie pyskata. -Spojrzała na mnie przymrużonymi oczami, a ja się lekko uśmiechnąłem.
-Wiesz Justin? Nie rozumiem cię. Raz jesteś szorstki, brutalny i ostry, a raz próbujesz mnie przepraszać, zakolegować się i próbujesz być miłym. -Gdyby wiedziała dlaczego jestem taki miły. Już nie mogę się doczekać jej zrozpaczonej miny, gdy z nią zerwę. Musiałem na razie się pilnować i nie krzyczeć na nią, a co ważniejsze nie bić.
-Możemy zacząć znajomość od początku? -zapytałem i zrobiłem minę szczeniaczka, roześmiała się i pokiwała głową. O tak, ona będzie moja. Wstałem i wyciągnąłem rękę w jej kierunku. Złapała się i również się podniosła. Wziąłem ją za rękę i wyprowadziłem przed szkołę. Widziałem, że czuję się dość skrępowana tym, że trzymamy się za rękę, ale to było takie słodkie. Hola, hola Bieber opanuj się. Masz ją wykorzystać, a nie.
-Dokąd idziemy? -zapytała gdy weszliśmy na parking.
-Jak najdalej od szkoły -uśmiechnąłem się i weszliśmy do mojego samochodu. 
_____________________
Czytasz = Komentuj

środa, 2 października 2013

3 Rozdział

3 Rozdział

Moje przygotowania na imprezę trwało dość długo, jak zawsze. Dokończyłam robić makijaż i przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam świetnie. (Ahh ta moja skromność). Ubrałam szpilki i spojrzałam na zegarek 18:45. Czas się zbierać. Wzięłam torebkę do której wrzuciłam iPhona, kluczyki i dokumenty, wyszłam z domu i otworzyłam garaż w którym stało moje auto. Weszłam do niego i odpaliłam silnik. Z pomocą GPS dotarłam pod wskazany adres. Zaparkowałam wóz na podjeździe przed domem i wyszłam. Wszędzie rozchodziła się głośna muzyka, dziewczyny z skąpych strojach skakały w basenie, a inni stali przy barze i pili alkohol. Podeszłam do barmana i zamówiłam drinka, później następnego i następnego, a następnie kieliszek wódki. Wstałam i przeszłam się przy basenie. Wszystkie te puste i plastikowe lale obserwowały każdy mój najmniejszy ruch, tak jakby widziały we mnie jakieś zagrożenie. Wyprostowałam się i szłam dalej, aż do momentu w którym wpadłam do wody, a raczej zostałam do niej wepchnięta. Wynurzyłam się, a wszyscy patrzyli na mnie, śmiali się, a jeszcze inni nagrywali całe to zdarzenie. Zrobiłam się cała czerwona.
-Nie uważaj się za lepszą od nas. -Powiedziała jedna z blondynek z wielkimi cyckami. Zauważyłam, że ktoś próbuje przedrzeć się przez tłum stojący nad nami przy basenie. 
-Odwal się od nie Caitlin! -krzyknął Bieber gdy w końcu dotarł do nas. 
-Justin? Ty jej bronisz? Myślałam, że my....no..... -zająkała się.
-My? Nie ma żadnych nas! To była jednorazowa noc i nic więcej! -krzyknął do niej, a wszyscy zaczęli się z niej śmiać. Rozpłakała się i wybiegła. Wszyscy rozeszli się, a chłopak pomógł mi wyjść. Zaprowadził mnie do domu i wprowadził do jakiegoś pokoju. Bieber wszedł do jakiegoś pomieszczenia, a ja zostałam tam sama. Stałam na środku pokoju cała przemoczona i zmarznięta, telepałam się z zimna, a woda ciągle ze mnie ciekła. Przypomniała mi się ta dziewczyna, Caitlin. Szczerze? Zrobiło mi się jej żal. Została ośmieszona, upokorzona i wykorzystana. Była zabawką na jedną noc, tak powiedział Justin. Czułam do niego wstręt. Wiedziałam, że jest draniem, wiedziałam to od początku, dlatego przyrzekłam sobie, że będę go unikać. Właśnie w tym momencie wszedł do pokoju i rzucił w moją stronę bluzę, która upadła mi pod nogi.
-Załóż to -wskazał na odzież leżącą na podłodze.
-Nie, dziękuję.
-Przecież widzę, że ci zimno. -Powiedział z uśmiechem.
-Przeżyję -rzuciłam oschle i usiadłam na skraju łóżka.
-Ja pierdole, o co ci chodzi?!- krzyknął i przejechał po swoich włosach.
-O nic -rzuciłam i wbiłam wzrok w swoje buty.
-Przecież widzę! -wrzasnął tak głośno, że aż drgnęłam.
-Widocznie źle -odpowiedziałam i zauważyłam, że jest nieźle wkurzony. Szybko do mnie podszedł, popchał mnie tak abym leżała i przytrzymał mnie za nadgarstki, abym się nie podniosła.
-Kurwa dobrze ci radzę nie baw się ze mną w kotka i myszkę, tylko powiedz o co ci chodzi! -krzyknął pochylony nade mną.
-Jesteś draniem, zwykłym draniem -powiedziałam i odwróciłam głowę w bok. Dopiero potem dotarło do mnie co powiedziałam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam.
-Ty suko! Jak śmiesz tak do mnie mówić? Stanąłem po twojej stronie, broniłem cię przed tą szmatą Caitlin, a ty do mnie skaczesz?
-Nikt cię o to nie prosił -burknęłam i dostałam mocno w twarz. Moje oczy napełniły się łzami, a jedna spłynęła po moim policzku. On mnie uderzył! Odsunął się ode mnie i wyszedł z pokoju trzaskając za sobą drzwiami. Usiadłam i złapałam się za piekący policzek, który był cały czerwony. Miałam niewyparzoną buzię za którą dziś oberwałam. Wstałam z łózka i podeszłam do okna. Impreza nadal trwała, lecz nie chciałam tam wracać, nie po tym zdarzeniu. Wyglądałam strasznie, rozmazany makijaż, przemoczone ubrania i czerwony ślad dłoni na policzku. Nikt nie może mnie zobaczyć w takim stanie. Złapałam za bluzę i ubierając ją wyszłam z pokoju. Rozejrzałam się, a że nikogo nie było zbiegłam ze schodów. Założyłam kaptur na głowę i otworzyłam drzwi, wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Justina. Popatrzyłam na niego z pogardą i wybiegłam przed dom. Poszłam na podjazd i wsiadłam do swojego samochodu, wiem że byłam pod wpływem alkoholu, ale musiałam się dostać do domu, a na piechotę nie pójdę. Jechałam pomału i ostrożnie, próbowałam skupić się w pełni na drodze, lecz myśli związane z całą tą akcją z Justinem rozpraszały moją uwagę. W domu byłam o godzinie 3:00. Jeżeli rodzice są w domu to mam przechlapane, bo na pewno gdy parkowali swoje auta zauważyli, że nie ma mojego. Otworzyłam drzwi garażowe i zauważyłam samochody rodziców. Zaparkowałam swój i po cichu weszłam do domu. Starałam się nie narobić hałasu lecz z racji tego, że trochę wypiłam potknęłam się i przewróciłam coś co się rozbiło.
-Cicho -wyszeptałam sama do siebie. Usłyszałam kroki, a nagle świtało w salonie zapaliło się. Przede mną stała mama i tato.
-Selena, gdzie byłaś? -zapytała mama i założyła ręce na piersi.
-Jestem już pełnoletnia i nie muszę wam mówić dokąd idę i o której wracam.
-To powiedz nam dlaczego prowadziłaś po pijaku. -Powiedział tato, a ja wywróciłam oczami.
-To moja sprawa.
-A gdyby ci się coś stało!? -krzyknął zdenerwowany.
-Ale nie stało. -Burknęłam i weszłam na 3 piętro mojego domu gdzie znajdował się mój pokój i kilka innych gościnnych. Otworzyłam drzwi i opadłam na łóżko. Moje powieki zrobiły się ciężkie i usnęłam.

Oczami Justina:
Nawet nie mam zamiaru mówić Codyemu o tym, że ją uderzyłem. Miałem ją w dupie, nie obchodziła mnie ona, jej uczucia, ale wiedziałem, że nie przegram tego zakładu, musiałem go wygrać. Justin Bieber nie przegrywa. Musiałem się odstresować dlatego znalazłem na imprezie jakąś laskę i poszedłem z nią do łóżka.