2 Rozdział
Oczami Justina:
-Spierdoliłeś! -krzyknął Cody i podrapał się po karku.
-Jak bym nie wiedział, ale ta szmata mnie wkurwia. -Wytłumaczyłem.
-Musisz to naprawić. Przeproś ją. -Wytrzeszczyłem na niego oczy. Ja Justin Bieber mam przepraszać jakąś laskę?
-Pojebało cię? Nie będę jej przepraszał!
-To co z naszym zakładem? - zapytał, a ja wywróciłem oczami.
-Zrobię to, ale na pewno jej nie przeproszę -upierałem się.
-Jak wolisz, tylko nic nie schrzań. -Przybiliśmy żółwika i wyszedłem z jego domu. Wsiadłem do auta i ruszyłem z piskiem opon. Jechałem 150 km/h więc szybko byłem pod dom. Zaparkowałem samochód w garażu i wszedłem do środka. Najpierw wszedłem do pokoju, a następnie z niego do łazienki. Od razu zdjąłem ubrania i wsunąłem się pod prysznic. Dokładnie umyłem ciało, a później włosy. Powycierałem się ręcznikiem i założyłem dresy, powycierałem włosy i zostawiłem je w nieładzie, wbiegłem do sypialni i rzuciłem się na miękkie łóżko. Dużo myślałem o Sel i o tym jak wypełnić zakład, a później zasnąłem.
Rano obudził mnie mój iPhon, ktoś ciągle do mnie dzwonił. Leniwie wyciągnąłem się na łóżku i chwyciłem za urządzenie. Przejechałem palcem po ekranie i odebrałem.
/Rozmowa/
-Halo? -powiedziałem zaspanym głosem.
-Stary, czekam pod twoim domem i wale w te cholerne drzwi. Rusz dupę bo spóźnimy się do szkoły! -nie zdążyłem nic odpowiedzieć, bo Cody rozłączył się. Szkoła? To już ta godzina? Zerknąłem na wyświetlacz 7:55.
-Kurwa! -krzyknąłem i zerwałem się na równe nogi. W pośpiechu się ubrałem i postawiłem włosy na żel. Zbiegłem ze schodów chowając po drodze iPhona do kieszeni. Pchnąłem drzwi wejściowe i wpadłem prosto na Codyego.
-Sory -burknąłem i przybiliśmy sobie piątkę. Weszliśmy do jego auta i szybko dojechaliśmy pod szkołę. Było już chyba dawno po dzwonku, bo korytarze były puste. Miałem teraz historię, a Cody biologię więc machnąłem mu ręką i pobiegłem do szafek po rzeczy, wziąłem podręczniki i poszedłem na 3 piętro gdzie odbywała się lekcja historii. Otworzyłem drzwi i na luzie wszedłem do środka. Nauczyciel posłał mi groźne spojrzenie i wstał z fotela.
-Panie Bieber -zaczął -liczę na to, że ma pan jakieś dobre wytłumaczenie pańskiego spóźnienia się?
-Jak zawsze -burknąłem, a on westchnął.
-Do dyrektora -wskazał palcem na drzwi, obróciłem się i chwyciłem za klamkę, lecz pan Hamilton jeszcze nie skończył. -Selena pójdzie z tobą, abyś czasem nie zabłądził.
-Co?! -krzyknęła oburzona dziewczyna. -No dobrze -poddała się, wstała z krzesła i podeszła do mnie. Puściłem ją przodem i zamknąłem za nami drzwi.
Oczami Seleny:
Gdy szliśmy ciągle czułam wzrok Biebera na sobie. W końcu coś o nim wiem, ma na nazwisko Bieber. Zauważyłam, że chłopak w pewnym momencie stanął i oparł się o ścianę.
-Idziesz? -zapytałam lecz on nie odpowiedział. Podeszłam do niego tak, aby stać naprzeciw. - Idziemy? -powtórzyłam pytanie, a jego wzrok zatrzymał się na mnie.
-Nie -powiedział oschle.
-Ale.... -zaczęłam, lecz chłopak obrócił się i mnie postawił pod ścianą. Naparł swoim ciałem na mnie uniemożliwiając mi wykonania żadnego ruchu. Przypomniała mi się sytuacja z wczoraj, myślałam, że znów będzie na mnie krzyczeć lub coś, ale nie było tak. Przygryzł lekko moje ucho.
-Nie idziemy do dyrektora -wyszeptał łagodnie i lekko popchał mnie w powrotną stronę. Teraz on szedł pierwszy. Otworzył drzwi do klasy, a wszyscy spojrzeli na nas odrywając swój wzrok od tablicy.
-I co? -zapytał nauczyciel.
-Mam się poprawić i więcej nie spóźniać. -wytłumaczył bez uczuciowo chłopak.
-Tak było? -pytanie padło do mnie. Bieber odwrócił się na pięcie i posłał mi mordercze spojrzenie.
-Tak -wydukałam. Nauczyciel kiwnął głową na znak, abyśmy wrócili na miejsca. Tak zrobiliśmy, gdy usiedliśmy zadzwonił dzwonek. Wszyscy zerwali się z krzeseł i spakowali książki do plecaków. Również ja. Jednym ruchem ręki wrzuciłam podręczniki do torby i jako ostatnia opuściłam klasę. Zza drzwi wyskoczył Bieber i pociągnął mnie za rękaw. Nie chciałam protestować, bo przyznam, że zaczęłam się go bać. Wyprowadził mnie tylnym wyjściem ze szkoły i trzasnął wielkimi drzwiami zamykając je. Zatrzymał się i odpalił papierosa. Zaciągnął się kilka razy i wystawił go w moim kierunku.
-Chcesz? -zapytał, a ja przecząco pokiwałam głową.Wzruszył ramionami i jeszcze kilkakrotnie się zaciągnął.
-Możesz mi powiedzieć co ode mnie chcesz? -zapytałam z podniesionym tonem. Chłopak rzucił peta na ziemię i przydeptał go butem.
-Nie podnoś na mnie głosu -powiedział spokojnie i zaczął iść w moim kierunku. Był coraz bliżej, odruchowo zaczęłam się cofać, aż natrafiłam na ścianę. Bieber podszedł bardzo blisko mnie tak, że nasz ciała dzieliły milimetry. Odwróciłam głowę w bok i zamknęłam oczy. Czekałam aż mnie uderzy za to, że uniosłam się do niego. Ujął moją twarz w dłonie i obrócił w swoją stronę. Lekko otworzyłam oczy. On wcale nie chciał mnie bić. -Nie będę cię bił. -Powiedział z uśmiechem. -Chciałem ci podziękować -wytrzeszczyłam na niego oczy. On sobie ze mnie kpi? -Dziękuję, że nie wydałaś mnie przed Hamiltonem. Oszczędziłaś mi godzinnego kazania -kącik moich ust uniósł się lekko do góry. -A teraz wracaj do szkoły -skinął na znak, abym sobie poszła.
-A ty? -nie wiem dlaczego zadałam mu to pytanie.
-Wracaj za nim zmienię zdanie. -Kiwnęłam głową i weszłam do budynku. Miałam mieć jeszcze dwie lekcje, lecz nie chciało mi się na nie iść. Wsadziłam pozostałe podręczniki do szafki i wyszłam ze szkoły. Mój iPhon zabrzęczał na znak, że dostałam SMS'a. Wyjęłam go i zaczęłam czytać.
Od: Nieznany
Dziś o 19 impreza u Codyego na Manor Drive 122
Chyba nie znam żadnego Codyego, ale postanowiłam, że pójdę. To dobra okazja do poznania kogoś i do zabawienia się.
Rano obudził mnie mój iPhon, ktoś ciągle do mnie dzwonił. Leniwie wyciągnąłem się na łóżku i chwyciłem za urządzenie. Przejechałem palcem po ekranie i odebrałem.
/Rozmowa/
-Halo? -powiedziałem zaspanym głosem.
-Stary, czekam pod twoim domem i wale w te cholerne drzwi. Rusz dupę bo spóźnimy się do szkoły! -nie zdążyłem nic odpowiedzieć, bo Cody rozłączył się. Szkoła? To już ta godzina? Zerknąłem na wyświetlacz 7:55.
-Kurwa! -krzyknąłem i zerwałem się na równe nogi. W pośpiechu się ubrałem i postawiłem włosy na żel. Zbiegłem ze schodów chowając po drodze iPhona do kieszeni. Pchnąłem drzwi wejściowe i wpadłem prosto na Codyego.
-Sory -burknąłem i przybiliśmy sobie piątkę. Weszliśmy do jego auta i szybko dojechaliśmy pod szkołę. Było już chyba dawno po dzwonku, bo korytarze były puste. Miałem teraz historię, a Cody biologię więc machnąłem mu ręką i pobiegłem do szafek po rzeczy, wziąłem podręczniki i poszedłem na 3 piętro gdzie odbywała się lekcja historii. Otworzyłem drzwi i na luzie wszedłem do środka. Nauczyciel posłał mi groźne spojrzenie i wstał z fotela.
-Panie Bieber -zaczął -liczę na to, że ma pan jakieś dobre wytłumaczenie pańskiego spóźnienia się?
-Jak zawsze -burknąłem, a on westchnął.
-Do dyrektora -wskazał palcem na drzwi, obróciłem się i chwyciłem za klamkę, lecz pan Hamilton jeszcze nie skończył. -Selena pójdzie z tobą, abyś czasem nie zabłądził.
-Co?! -krzyknęła oburzona dziewczyna. -No dobrze -poddała się, wstała z krzesła i podeszła do mnie. Puściłem ją przodem i zamknąłem za nami drzwi.
Oczami Seleny:
Gdy szliśmy ciągle czułam wzrok Biebera na sobie. W końcu coś o nim wiem, ma na nazwisko Bieber. Zauważyłam, że chłopak w pewnym momencie stanął i oparł się o ścianę.
-Idziesz? -zapytałam lecz on nie odpowiedział. Podeszłam do niego tak, aby stać naprzeciw. - Idziemy? -powtórzyłam pytanie, a jego wzrok zatrzymał się na mnie.
-Nie -powiedział oschle.
-Ale.... -zaczęłam, lecz chłopak obrócił się i mnie postawił pod ścianą. Naparł swoim ciałem na mnie uniemożliwiając mi wykonania żadnego ruchu. Przypomniała mi się sytuacja z wczoraj, myślałam, że znów będzie na mnie krzyczeć lub coś, ale nie było tak. Przygryzł lekko moje ucho.
-Nie idziemy do dyrektora -wyszeptał łagodnie i lekko popchał mnie w powrotną stronę. Teraz on szedł pierwszy. Otworzył drzwi do klasy, a wszyscy spojrzeli na nas odrywając swój wzrok od tablicy.
-I co? -zapytał nauczyciel.
-Mam się poprawić i więcej nie spóźniać. -wytłumaczył bez uczuciowo chłopak.
-Tak było? -pytanie padło do mnie. Bieber odwrócił się na pięcie i posłał mi mordercze spojrzenie.
-Tak -wydukałam. Nauczyciel kiwnął głową na znak, abyśmy wrócili na miejsca. Tak zrobiliśmy, gdy usiedliśmy zadzwonił dzwonek. Wszyscy zerwali się z krzeseł i spakowali książki do plecaków. Również ja. Jednym ruchem ręki wrzuciłam podręczniki do torby i jako ostatnia opuściłam klasę. Zza drzwi wyskoczył Bieber i pociągnął mnie za rękaw. Nie chciałam protestować, bo przyznam, że zaczęłam się go bać. Wyprowadził mnie tylnym wyjściem ze szkoły i trzasnął wielkimi drzwiami zamykając je. Zatrzymał się i odpalił papierosa. Zaciągnął się kilka razy i wystawił go w moim kierunku.
-Chcesz? -zapytał, a ja przecząco pokiwałam głową.Wzruszył ramionami i jeszcze kilkakrotnie się zaciągnął.
-Możesz mi powiedzieć co ode mnie chcesz? -zapytałam z podniesionym tonem. Chłopak rzucił peta na ziemię i przydeptał go butem.
-Nie podnoś na mnie głosu -powiedział spokojnie i zaczął iść w moim kierunku. Był coraz bliżej, odruchowo zaczęłam się cofać, aż natrafiłam na ścianę. Bieber podszedł bardzo blisko mnie tak, że nasz ciała dzieliły milimetry. Odwróciłam głowę w bok i zamknęłam oczy. Czekałam aż mnie uderzy za to, że uniosłam się do niego. Ujął moją twarz w dłonie i obrócił w swoją stronę. Lekko otworzyłam oczy. On wcale nie chciał mnie bić. -Nie będę cię bił. -Powiedział z uśmiechem. -Chciałem ci podziękować -wytrzeszczyłam na niego oczy. On sobie ze mnie kpi? -Dziękuję, że nie wydałaś mnie przed Hamiltonem. Oszczędziłaś mi godzinnego kazania -kącik moich ust uniósł się lekko do góry. -A teraz wracaj do szkoły -skinął na znak, abym sobie poszła.
-A ty? -nie wiem dlaczego zadałam mu to pytanie.
-Wracaj za nim zmienię zdanie. -Kiwnęłam głową i weszłam do budynku. Miałam mieć jeszcze dwie lekcje, lecz nie chciało mi się na nie iść. Wsadziłam pozostałe podręczniki do szafki i wyszłam ze szkoły. Mój iPhon zabrzęczał na znak, że dostałam SMS'a. Wyjęłam go i zaczęłam czytać.
Od: Nieznany
Dziś o 19 impreza u Codyego na Manor Drive 122
Chyba nie znam żadnego Codyego, ale postanowiłam, że pójdę. To dobra okazja do poznania kogoś i do zabawienia się.
Awwwww, cudowny kocham twojego bloga <3
OdpowiedzUsuńcudny *o* kiedy nn?
OdpowiedzUsuń