sobota, 28 września 2013

1 Rozdział

1 Rozdział 

Nazywam się Selena Gomez i mam 18 lat. Niestety nie mam przyjaciół. Tydzień temu przeprowadziłam się tu do Los Angeles i nikogo jeszcze nie znam. Dzisiaj idę pierwszy raz do tutejszej szkoły i powiem szczerze, że bardzo się denerwuję. Mam nadzieję, że tu moje życie będzie wyglądać inaczej, w poprzedniej szkole miałam samych fałszywych przyjaciół którzy interesowali się tylko moimi pieniędzmi. Tak, jestem milionerką, ale nie zależy mi na pieniądzach. Moi rodzice nigdy nie mają dla mnie czasu, bo ciągle są zajęci swoją pracą i rzadko widuję ich w domu. Wychodzą wcześnie rano, a wracają późno wieczorem, a czasem nawet w nocy. Już jako mała dziewczynka musiałam się usamodzielnić, bo było tak samo. Tłumaczyli mi zawsze, że to po to, aby żyło się nam dobrze i bez żadnych ograniczeń, lecz jak dla mnie i przesadzali. 
Mój budzik zadzwonił, a ja jednym ruchem ręki wyłączyłam go. Odrzuciłam z siebie kołdrę i leniwie zwlokłam się z łóżka. Zaścieliłam je i pomaszerowałam do łazienki, która znajdowała się w moim pokoju,  zsunęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic w którym puściłam ciepłą wodę która muskała moje ciało. Nasmarowałam się żelem kokosowym i wtarłam go delikatnie. Włosy wymyłam szamponem malinowym i cała się spłukałam. Powycierałam się moim bawełnianym, puchatym ręcznikiem i założyłam czystą bieliznę. Weszłam do wielkiej garderoby i wybrałam ubrania, które szybko założyłam. Przy toaletce zrobiłam lekki makijaż i pofalowałam włosy, które wcześniej dokładnie wysuszyłam. Zawiesiłam torbę na ramię i zeszłam na dół. Nie byłam głodna więc wzięłam tylko batonika i wyszłam z domu. Zakluczyłam go i ruszyłam drogą do szkoły. Nie mogłam się tu odnaleźć, trochę błądziłam bo pierwszy raz szłam tą drogą. Tuż obok mnie stanęło auto. Robiło wrażenie, było piękne. Jechało wolno tak, aby było w moim tempie. Szyba się rozsunęła, a w niej ujrzałam bardzo przystojnego, brązowookiego chłopaka z powalającym uśmiechem. 
-Cześć ślicznotko -zwrócił się do mnie anielskim głosem -Może cię podwieźć? -zapytał ciągle nie spuszczając ze mnie wzroku. 
-Nie dzięki. Przejdę się. -Rzuciłam i wbiłam wzrok w drogę przede mną.
-No chodź przecież nie gryzę. -Zignorowałam jego prośby i szłam pewnym krokiem przed siebie. -Nie to nie. Twoja strata. -Puścił mi oczko i z piskiem opon odjechał. Wywróciłam oczami i po paru minutach doszłam już pod szkołę, była wielka. Weszłam do środka przez wielkie, szklane drzwi, a oczy wszystkich powędrowały w moją stronę. Ludzie szeptali i wskazywali palcem na mnie. Nienawidzę być nowa.
-Hej piękna -usłyszałam głos za sobą i poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach. Obróciłam się na pięcie i nie patrząc kto to szczliłam tej osobie z liścia. Ujrzałam jakiegoś typa, chyba w moim wieku.
-Ostra, lubię takie -powiedział z cwanym uśmieszkiem.
-Pierdol się -splunęłam.
-Z tobą? Bardzo chętnie. -Kopnęłam go w krocze i odeszłam zostawiając go tam. Co to za szkoła? Doszłam do szafek i odnalazłam swoją z numerem 287. Otworzyłam ją i wrzuciłam do niej niepotrzebne książki. Właśnie zadzwonił dzwonek, spojrzałam na plan i szybko pobiegłam pod klasę w której miałam matematykę. Szarpnęłam za klamkę i z hukiem wpadłam do klasy. Znów wszyscy mnie obserwowali.
-No ładnie -usłyszałam głos nauczyciela -Pierwszy dzień w nowej szkole i już spóźniona.
-Przepraszam -mruknęłam, a nauczyciel pokręcił głową.
-Zajmij wolne miejsce. -Skinęłam głową i rozejrzałam się. Była jedna wolna ławka, przed ostatnia. Podeszłam do niej i usiadłam, wyjęłam zeszyt i książkę.
-Znów się spotykamy -poznałam ten głos. Obróciłam się i ujrzałam brązowookiego, którego widziałam dziś rano.
-Super -powiedziałam sarkastycznie i zwróciłam się w stronę tablicy na której nauczyciel rozwiązywał równania. Ten koleś za mną naprawdę mnie irytował. Myślał, że może mieć każdą? Ha ha. Ze mną nie jest tak łatwo. On należy do takich którzy naprawdę mnie denerwują. Przejmują się tylko sobą i swoim wyglądem. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek informujący o przerwie. Te 45 minut minęły bardzo szybko. Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam z klasy.
-,,Przepraszamy uczących mamy ważny komunikat -usłyszałam głos w szkolnym radiu -Dzisiejsze lekcje zostają odwołane. Życzymy miłego dnia. -Wszyscy zaczęli krzyczeć i cieszyć się. Mi było wszystko jedno. Zabrałam swoje rzeczy i opuściłam budynek. Przed szkołą stał ten sam chłopak którego widziałam rano, a potem na matematyce, rozmawiał z kolegą. Wskazali na mnie palcem i przybili sobie piątkę. Odwróciłam swój wzrok i poszłam dalej. Nie miałam ochoty wracać do swojego, wielkiego i pustego domu, więc postanowiłam iść na miasto. Wsadziłam do uszu słuchawki które wcześniej podłączyłam do iPhona i puściłam muzykę, tak droga strasznie szybko minęła. Znalazłam lodziarnię i zamówiłam w niej loda, zapłaciłam i usiadłam na fontannę przed sklepem. Gdy skończyłam jeść powycierałam buzię i wstałam z miejsca. Sprawdziłam godzinę w telefonie: 17:00. Wolnym krokiem przeszłam mały deptak który prowadził do mojego domu. Szpilka utknęła mi w szparze chodnika, a gdy spróbowałam ją wyjąć złamała się.
-Kurwa -przeklnęłam i zdjęłam zniszczonego buta. Już do niczego się nie nadawał, a była to moja ulubiona para obuwia. Usłyszałam chichot. Odwróciłam się i zobaczyłam nikogo innego jak mojego ukochanego kolegę. (Wyczujcie ten sarkazm) -Czy ty mnie śledzisz? -zapytałam i położyłam ręce pod boki.
-Nie -powiedział stanowczo i o krok zbliżył się.
-Czego chcesz?
-Niczego. To nie moja wina, że akurat tędy przechodziłem.
-Debil -burknęłam i gdy chciałam odejść zostałam przygnieciona do małego murku z grafitii.
-Jak mnie nazwałaś? -zapytał chłopak z groźną miną. Zdenerwowałam go.
-Debilem -uśmiechnęłam się,a on mocniej ścisnął moje nadgarstki. Syknęłam z bólu i pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.
-Wytłumaczę ci coś. Nigdy, przenigdy nie nazywaj mnie tak, bo nie chciałbym być wtedy w twojej skórze. To ja tu ustalam reguły i rozdaję karty, a ty lepiej się nie stawiaj, suko. Jesteś nikim w porównaniu ze mną. W szkole jestem najpopularniejszym chłopakiem, a ty? Jesteś nową uczennicą która nikogo nic nie obchodzi. Nikt cię nie zna i nie lubi, nigdy nie znajdziesz przyjaciół w tej szkole więc lepiej bądź grzeczną dziewczynką i nie szukaj zaczepki! -Powiedział, a raczej krzyknął i poluzował uścisk. Nie czekając dłużej wyrwałam się mu i uciekłam. Szybko biegłam przed siebie nie zwracając uwagi na przechodnich którzy wytykali mnie palcami. Nie dziwię się im. Biegłam bez jednego buta. Zaczęłam powoli nienawidzić tego miasta, tej szkoły, a w szczególności tego pojebanego chłopaka. Co on sobie myśli? Za kogo on się uważa? Co mnie to interesuję, że jest najpopularniejszy w szkole? Zaczęłam się trochę go bać i na pewno będę go unikać, nie mam zamiaru widywać go i przebywać z nim. Zdyszana dobiegłam pod swój dom. Wbiegłam na posesję i otworzyłam zamek w drzwiach. Zamknęłam je za sobą i od razu poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam czyste ubrania i założyłam je na siebie. Wzięłam do ręki zepsute buty i zeszłam na dół do kuchni i wrzuciłam obuwie do śmietnika.
-Pa, pa buciki -powiedziałam i zamknęłam szafkę kubełek.
______________________
Jest pierwszy rozdział. Jak wam się podoba, komentujcie. :D

2 komentarze:

  1. Super i czekam na nn. Co ile będą się pojawiać....????

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zawsze cudowny :D

    OdpowiedzUsuń