sobota, 16 listopada 2013

11 Rozdział

11 Rozdział

Oczami Seleny:
-Aaaaaa! -krzyknęłam przerażona i zerwałam się ze snu. Byłam cała zgrzana i przestraszona, zupełnie nie wiedziałam co się stało. Miałam jakiś koszmar. Bałam się znów zasnąć, bo nie chciałam powtórki z rozrywki. Wzięłam w dłoń szklankę z wodą, która stała na szafce nocnej i upiłam z niej połowę zawartości, odłożyłam ją z powrotem na miejsce i usiadłam na skraju łóżka, aby się trochę uspokoić. Byłam niewyspana, moje powieki ciągle się zamykały, ale bałam się zasnąć, po prostu się bałam. Wiem, że to dziwne, ale co ja poradzę? Mój oddech pomału się uspokajał, lecz znów przyśpieszył gdy usłyszałam hałas, który dobiegał zz okna. Wolnym krokiem podeszłam tam, aby sprawdzić co to. Okazało się, że okno było otwarte i wiatr obija je. Zamknęłam je i szybkim krokiem wyszłam z pokoju. Nie pomogło mi to, że w całym domu było ciemno. Doszłam ciemnym korytarzem do drzwi od sypialni Justina. Niepewnie chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. Justin tak słodko wyglądał, gdy spał, że nie chciało mi się go budzić, lecz musiałam. Podeszłam do łóżka i pogłaskałam go delikatnie po policzku, ten tylko zamruczał i uśmiechnął się, dalej śpiąc. 
-Justin -wyszeptałam mu do ucha.
-Selena? -zapytał pół przytomny. -Co ty tu robisz?
-Emm.....bo ja......no......miałam zły sen...i chciałam.....yyy.... -jąkałam się.
-Tak? -zapytał z uśmiechem na twarzy. Chyba mnie rozgryzł.
-Mogę z tobą spać? -Powiedziałam szybko i spuściłam głowę. Na jego twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech.
-Wskakuj -Przesunął się i poklepał miejsce obok siebie. Nie czekając dłużej wsunęłam się pod kołdrę i poczułam dłonie Justina oplatające moje ciało. Nie protestowałam, wręcz przeciwnie wtuliłam się w niego i poczułam się bezpiecznie. Przy nim zawsze tak było mimo, że na początku naszej znajomości bałam się go.


Obudziłam się w pełni wyspana i wypoczęta. Od razu poczułam przyjemne szmeranie po moim policzku. Lekko otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechniętego Justina, który ciągle się we mnie wpatrywał, poczułam się trochę niezręcznie, ale nie przeszkadzało mi to.
-Dzień dobry księżniczko, wyspałaś się? -zapytał z lekką chrypką, dzięki której jego głos był jeszcze bardziej seksowny. Zarumieniłam się, a chłopak przygryzł dolną wargę. 
-Yhyyyy -mruknęłam i przeciągnęłam się.
-Nie przyśnił ci się żaden zły potwór? -Prychnął śmiechem. 
-To nie jest śmieszne. -Uderzyłam go w ramię, lecz go to chyba nie zabolało.
 -Justin?... Czy ja....no....mogę z tobą spać? -Przedrzeźniał mnie dalej się śmiejąc. Złapałam za poduszkę i zaczęłam okładać nią Justina, który nie mógł opanować śmiechu. Uklękłam na łóżku i biłam go coraz szybciej, chłopak złapał za poduszkę i pociągnął ją tak, że wylądowałam na nim. Nasze twarze dzieliły niewielkie milimetry, czułam na sobie jego ciepły oddech. Nie wiedziałam co zrobić. Czy dobrze się dzieje czy może popełniamy błąd?

_____________________________
Przepraszam, że krótki ale nie mogłam jakoś wydłużyć. Obiecuję że następny będzie już normalnej długości. A teraz chciałam was jeszcze przeprosić, że tak długo czekaliście, ale jak wytłumaczyłam w odpowiedzi na ten trochę chamski komentarz nie mam zbyt dużo czasu i weny twórczej. Nie wiem co się dzieje, ale obiecuję wam, że nie zostawię tego bloga. I nie, nie olewam go, tylko brakuje mi czasu, proszę was o zrozumienie i cierpliwość. Dziękuję.
 

piątek, 1 listopada 2013

10 Rozdział

10 Rozdział

Oczami Seleny:
Obudziłam się w jakimś nieznanym mi pokoju. Kompletnie nie wiem jak się tu dostałam, ale byłam pewna że to sprawka Biebera. A co jeśli wywiózł mnie gdzieś daleko za miasto? Co jeżeli mi coś zrobi? Przecież on jest nieobliczalny, ale muszę przyznać, że bardzo seksowny i pociągający. STOP. Co ja....? Przecież on mi się nie podoba, on nie może się mi podobać! Podniosłam się z łóżka na którym leżałam i rozejrzałam się po sypialni. Było tu całkiem ładnie, ale to nie zmieniało faktu, że cholernie się bałam. Setka złych myśli krążyła w mojej głowie, a ja nie mogłam tego opanować. Mój wzrok zatrzymał się na wolno otwierających się drzwiach. Cofnęłam się o krok do tyłu gdy moim oczom ukazał się Justin.
-Wyspałaś się księżniczko? -Zapytał z ciepłym uśmiechem na twarzy. Zaraz, zaraz czy on mnie nazwał księżniczką? Moja twarz oblała się rumieńcem na co chłopak przygryzł wargę.
-Gdzie jesteśmy? -Zapytałam spokojnie próbując nie wybuchnąć, ale musicie przyznać że ciężko o to w takiej sytuacji. Zupełnie nie wiem gdzie jestem, jak się tu znalazłam, po co mnie tu przywieziono? I jak tu być spokojną?
-W moim domku letniskowym.
-CO?! -Czy ja się przesłyszałam? Wywiózł mnie gdzieś za miasto? -Wywiozłeś mnie gdzieś bez mojej zgody?! -Krzyknęłam, bo już nie wytrzymałam.
-Spokojnie shawty.
-Jak mam być spokojna?!
-Chciałem cię przeprosić za moje zachowanie i wynagrodzić ci to, dlatego zabrałem cię tu. Zachowywałem się jak frajer. Przepraszam. -Powiedział ze spuszczoną głową. To było takie......słodkie? Tak, właśnie tak. To było słodkie z jego strony, że chciał mi to wynagrodzić, ale co ze szkołą? Olać szkołę, ale rodzice? Przecież nic nie wiedzą że tu jestem.
-Justin to bardzo miło z twojej strony, ale moi rodzice nic nie wiedzą, że tu jestem. Gdy wrócą z pracy na pewno będą się martwić. -Wytłumaczyłam, a on się tylko uśmiechnął.
-Wszystko załatwione, dzwoniłem do nich gdy słodko spałaś w samochodzie. -Wow wszystko zaplanował.
-A ubrania? Przecież nic ze sobą nie wzięłam. -Złożyłam ręce na piersi.
-Tu jest wszystko shawty. -Skrzywiłam się. Miał tu damskie rzeczy? No ok, pomińmy ten szczegół. -To jak zostaniesz na weekend? -Zapytał z nutką nadziei w głosie. Może to dobry pomysł, aby go tak naprawdę poznać? Zobaczyć jaki naprawdę jest? Może nie jest taki szorstki na jakiego wygląda i jakiego zgrywa? - Selena? -Głos Justina wyrwał mnie z przemyśleń.
-Yyy tak? -Ocknęłam się.
-To jak, zostajesz? -Powtórzył pytanie.
-No dobra niech ci będzie. -Na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. Moje złe obawy o tym, że chce mi coś zrobić lub wykorzystać zaczęły znikać. Zaczęłam się do niego przekonywać i wierzyć, że jest ciepły, opiekuńczy, kochany, czuły, romantyczny.....Chyba się zagalopowałam. To, że miał dobre intencje to nie znaczy, że zaraz mi się podoba. Jasne, że ci się podoba w mojej głowie zabrzmiał cieniutki głos. Kogo chcesz oszukać? Lecisz na niego. Znów to samo, to było strasznie denerwujące. On mi się nie podoba.
-Justin?
-Tak? -Zapytał i odwrócił się w moją stronę.
-Chciałabym się trochę odświeżyć i przebrać.
-Aha, jasne. Tam jest łazienka. -Wskazał na drzwi po lewej. -Ubrania są w szafie. Pójdę przygotować kolację. -Wyszedł z pokoju, a ja otworzyłam szafę.
-Wow -powiedziałam sama do siebie, gdy zobaczyłam pełno damskich ubrań. Po co Justinowi one? Nie ważne, nie wnikam. Wzięłam jakiś zestaw i weszłam przez wskazane mi drzwi do łazienki. Napuściłam wodę do wanny i zsunęłam z siebie ubrania. Gdy wanna była cała pełna, zakręciłam korek i zanurzyłam się w wodzie. Umyłam dokładnie swoje ciało, a następnie włosy. Oparłam się i zrelaksowałam. Tak, tego było mi trzeba, przynajmniej tu odpocznę i zrelaksuję się. Zero problemów, stresów, kłótni.
-Selena? Zrobiłem kolację. -Justin zawołał zza drzwi.
-Em....Już idę! -Krzyknęłam i spuściłam wodę. Powycierałam się puchatym ręcznikiem i założyłam wybrane ciuchy. Wysuszyłam szybko włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zrobiłam makijaż kosmetykami które tam znalazłam i wyszłam. Zeszłam schodami na dół i poszłam do jadalni w której czekał na mnie Jus. Obrócił się w moją stronę i zrobił wielkie oczy.

Oczami Justina:
-Gorąca -Wypaliłem bez zastanowienia gdy ujrzałem Selene w w tych krótkich spodenkach które ledwo zasłaniały jej tyłek, butach na obcasie i bokserce.
-Yyyy......znaczy....ten.....kolacja...jest gorąca. -Próbowałem wybrnąć, lecz dziewczyna zachichotała i zajęła miejsce obok mnie.
-Dziękuję -Powiedziała gdy usiadła.
-Za co?
-Za to, że się tak starasz poprawić nasze stosunki. Wiem, że między nami było różnie i widzę, że chcesz to zmienić. -Uśmiechnąłem się tylko i zabrałem za jedzenie. Już niedługo będzie moja i ta cała szopka się skończy. Jesteś draniem głos w mojej głowie nie dawał mi spokoju. Prześpisz się z nią, pobawisz i wyrzucisz? Tak jak inne? Ty nie masz serca! Ta dziewczyna na to nie zasługuje, co ona ci zrobiła? Co? Na pewno nie wycofam się z zakładu. Jest taka jak każda, nie widzę różnicy. Dlaczego miałbym ją inaczej potraktować. Jest inna? Może tylko z tego że tylko ona nie dała się jeszcze zaciągnąć do łóżka, inne szybko leciały, ale nie ta. Tylko tu widziałem różnice. A to co czułeś wcześniej, zakochałeś się? Znów to samo. Może faktycznie coś, coś bardzo, bardzo małego do niej czułem, ale to nic nie zmienia. Na pewno nie przerodzi się to w coś większego, na pewno. A przynajmniej mam taką nadzieję.
______________________________
Chciałabym wam coś przekazać i  zależy mi abyście to przeczytali. jest parę spraw o których muszę was poinformować. Pierwsza to taka, że bardzo zasmuciły mnie wasze komentarze pod poprzednim rozdziałem. Jeżeli zrozumieliście, że wymuszam komentarze to bardzo was za to przepraszam, nie chodziło mi o wymuszanie, ale jeżeli tak was nie przekonam do komentowania to nie będziecie tgo robić. Jeszcze raz bardzo przepraszam. Po drugie, wiem że długo czekaliście na ten rozdział ale nie miałam weny, a do tego obowiązki. Szkoła, nauka, prace domowe no i nie mogę też zaniedbywać mojego chłopaka z którym jestem od trzech tygodni. Awwww musiałam się wam pochwalić. A po trzecie. Nie będę już jak wy to odebraliście ,,wymuszała'' komów, gdy napiszę kolejny rozdział po prostu go dodam bez znaczenia ile komentarzy będzie, ale to nie znaczy że macie nie komentować. Proszę róbcie to bo to motywuje.Dziękuje jeżeli to przeczytaliście. Kocham Was <3333